- Harry !? Co ty tutaj robisz do cholery !?
- Nathalie !? - Staliśmy jak dwa słupy wpatrując się w siebie.
- Co tu robisz?! Śledzisz mnie!? Prześladujesz?! Jesteś żałosny !!
- Uspokój się. Chodź. Porozmawiamy. - Udałam się z nim do jego auta. To.. To jego samochód z Hiszpanii.. Automatycznie sięgnęłam do schowka w poszukiwaniu mojej apaszki. Nie myliłam się , była tam. Podjechaliśmy pod wielki biały dwupiętrowy dom.
![]() |
| Zdjęcie z kominka Harrego i Rose. |
- Tak. - Otworzył mi drzwi i poprowadził do środka mieszkania. Jak można było się spodziewać , było bogate i pięknie ozdobione. Gdy wchodziliśmy mijałam damskie buty , dużo damskich butów. Zaprowadził mnie do salonu i wszedł na piętro. Rozejrzałam się , podeszłam do kominka. Zobaczyłam na nim zdjęcie pięknej dziewczyny. Była z Harrym. Czy.. Czy on?
- Nathalie , poznaj moją narzeczoną , Rose. - Zatkało mnie. Szczęście na mojej twarzy zmieniło się na wściekłość i niezręczność. Dziewczyna wyciągnęła do mnie ręke więc z grzeczności uścisnęłam ją.
- Miło mi cię poznać. Harry dużo o tobie opowiadał. Napijesz się czegoś?
- Em. Herbaty. - Uśmiechnęła się i poszła do kuchni. - Nie mówiłeś ze masz narzeczoną! - Krzyknęłam szeptem.
- Jak miałem ci powiedzieć , jak zostawiłaś mnie na lotnisku , zostawiłaś wszystkich?
- Nie chciałam więcej cierpieć.
- No właśnie. Ja też miałem dość tych cyrków z twojej strony. Chciałem wkońcu odnaleść szczęście i założyć normalną rodzine. - Po tych słowach podeszłam do niego i z całej siły uderzyłam go w twarz. Wzięłam kurtkę i wyszłam trzaskając drzwami.
Co za palant ! " W końcu odnaleść szczęście i założyć normalną rodzine. "
Czyli ze mną nie był szczęśliwy? Nie traktował mnie jak rodziny? Nienawidzę go!!
Wściekła udałam się na poczte wysłać list i wróciłam do domu. Trzasnęłam drzwiami , zdjęłam buty i rzuciłam kurtkę na kanape opadając na nią niczym deska.
![]() |
| CARA |
- Co się stało ? - Car weszła do pokoju z kubkiem gorącej herbaty.
- Nic. - Obróciłam się tyłem do niej.
- Słonko , widzę że coś się stało. No mów. - Usiadła na kanapie zmuszając mnie tym samym żebym i ja usiadła. Opowiedziałam jej o tym że spotkałam Harrego , o tej sytuacji w jego domu i o tym jak się czuje.
- Głupio się czuje.
- Głupio się czuje.
- Kochasz go?
- CARA ! Oczywiście że..
- No właśnie.
- Nie kocham go. To jasne , że jakieś uczucie jeszcze we mnie jest , był moją pierwszą taką poważną miłością. Ale nie czuje do niego nic poza wstrętem i odrazą.
Naszą rozmowę przerwał telefon od Nialla. Rozmawiałam z nim godzinę , nie mówiąc nic o liście , ani o tym że Harry jest w LA. Ok 18 skończyliśmy rozmawiać. Poszłam do kuchni i zrobiłam kolacje. Spagetti. Razem z przyjaciółką zjadłyśmy je rozmawiając o wszystkim i o niczym.
Po kolacji obejrzałyśmy jakiś mdławy film o miłości i postanowiłyśmy się położyć. Wzięłam gorący prysznic , zmyłam makijaż i założyłam na siebie wygodną cieplutką piżamkę.
Pokój Nathalie. Pokój Cary.
Po kolacji obejrzałyśmy jakiś mdławy film o miłości i postanowiłyśmy się położyć. Wzięłam gorący prysznic , zmyłam makijaż i założyłam na siebie wygodną cieplutką piżamkę.
Pokój Nathalie. Pokój Cary.
Obudził mnie głośny alarm budzika. Przeczesałam włosy ręką i wstałam niechętnie nakładając kapcie na nogi. Wsunęłam na siebie szlafrok i udałam się do kuchni aby zrobić sobie pobudzającą chodź cholernie niedobrą kawę.
- Dzień dobry śpiochu. - Blondynka z uśmiechem podała mi kubek z kawą.
- A ty co taka szczęśliwa? Jest 4 rano , zazwyczaj jesteś przymulona i śpisz na siedząco.
- Nie dziś. - Podskoczyła i postawiła na blacie talerz z kanapkami.
- Więc co takiego się dzis tało , lub stanie że jesteś taka wesoła?
- Umówiłam się na randkę.
- Gratuluje. Tylko nie nawal w pracy. - Uśmiechnęła się i zabrała za jedzenie.
Szybko wypiłam niedobrą kawę i poszłam pod prysznic. Uczesałam włosy, i poszłam się ubrać. Pomalowałam się delikatnie i spakowałam do torebki wszystkie niezbędne rzeczy. O 05:12 wyszłam wraz z Carą. Wsiadłyśmy do auta i udałyśmy się pod bar , w którym dziewczyna pracowała. Pożegnałyśmy się krótkim buziakiem w policzek a ja udałam się do hotelu.
Na miejscu byłam o 05:48 , zaparkowałam auto ulicę dalej i przeszłam się na piechotę. Zameldowałam się przesuwając kartą po czytniku , poszłam się przebrać i stanęłam w Lobby.
Nuda . Nuda . Nuda. Jak zwykle.
O 8:00 zrobił się mały tłok. Nuda jak zwykle. Przyjmowanie pieniędzy , wydawanie kluczy i sztuczny uśmiech do wkurwiających ludzi.
- Pokój z dużym łóżkiem , na jedną noc. - Znajomy głos rozbrzmiał w moich uszach. Odwróciłam się a przy ladzie stał Harry.
- Harry? - Patrzylam na niego z przerażeniem
- Nathalie? Co do cholery..
- Pracuję tu. A ty.. ?
- Umówiłem się. - Podałam mu klucz i odebrałam pieniądze. - Proszę , powiedz kobiecie która zgłosi się do " Ben Gradlin " w którym pokoju jestem. - Zabrał klucz i udał się na trzecie piętro. Odnotowałam kto zatrzymał się w jakim pokoju i czekałam na przybycie kolejnej dziwki Stylesa.
Nie myliłam się. Była dziwką , ewidentnie.
- Dzień Dobry. - Powiedziała mierząc mnie wzrokiem. - W którym pokoju zameldował się Ben Gradlin?
- Przepraszam , kto? - Ciekawiła mnie jej reakcja. Prychnęła.
- Personel pięciogwiazdkowego hotelu powinien być bardziej zorganizowany. BEN GRADLIN. Dotarło?
- Gdyby była Pani grzeczniejsza dotarłoby za pierwszym razem. Pokój 112 piętro 3. - Westchnęła głośno i udała się do windy. Kiedy odeszła trochę dalej mogłam zobaczyć jak dokładnie wygląda. Naprawdę współczułam jak ona.. Rose , tak Rose.
Współczułam jej że związała się z Harrym.
Do osób które twierdzą ze to opowiadanie jest bez sensu oraz do osoby która napisała coś tam o moich "fanach"
1. Nad jednym rozdziałem potrafię siedzieć 4 do 6 godzin. Moja wyobraźnia jak i mózg pracują w 100% zeby dać jakąś akcje i żeby było dużo zwrotów akcji.
2. Robie to dlatego ze chce ciągnąć to opowiadanie jak najdłużej. Dlaczego? Bo jest ono takim moim małym dzieciątkiem.
3. Nie mam "fanów" bo nie jestem kimś wielkim czy kimś kto jest tego godzien. Jesteście po prostu moimi czytelnikami.
Kocham was :)
- Dzień dobry śpiochu. - Blondynka z uśmiechem podała mi kubek z kawą.
- A ty co taka szczęśliwa? Jest 4 rano , zazwyczaj jesteś przymulona i śpisz na siedząco.
- Nie dziś. - Podskoczyła i postawiła na blacie talerz z kanapkami.
- Więc co takiego się dzis tało , lub stanie że jesteś taka wesoła?
- Umówiłam się na randkę.
- Gratuluje. Tylko nie nawal w pracy. - Uśmiechnęła się i zabrała za jedzenie.
Szybko wypiłam niedobrą kawę i poszłam pod prysznic. Uczesałam włosy, i poszłam się ubrać. Pomalowałam się delikatnie i spakowałam do torebki wszystkie niezbędne rzeczy. O 05:12 wyszłam wraz z Carą. Wsiadłyśmy do auta i udałyśmy się pod bar , w którym dziewczyna pracowała. Pożegnałyśmy się krótkim buziakiem w policzek a ja udałam się do hotelu.
Na miejscu byłam o 05:48 , zaparkowałam auto ulicę dalej i przeszłam się na piechotę. Zameldowałam się przesuwając kartą po czytniku , poszłam się przebrać i stanęłam w Lobby.
Nuda . Nuda . Nuda. Jak zwykle.
O 8:00 zrobił się mały tłok. Nuda jak zwykle. Przyjmowanie pieniędzy , wydawanie kluczy i sztuczny uśmiech do wkurwiających ludzi.
- Pokój z dużym łóżkiem , na jedną noc. - Znajomy głos rozbrzmiał w moich uszach. Odwróciłam się a przy ladzie stał Harry.
- Harry? - Patrzylam na niego z przerażeniem
- Nathalie? Co do cholery..
- Pracuję tu. A ty.. ?
- Umówiłem się. - Podałam mu klucz i odebrałam pieniądze. - Proszę , powiedz kobiecie która zgłosi się do " Ben Gradlin " w którym pokoju jestem. - Zabrał klucz i udał się na trzecie piętro. Odnotowałam kto zatrzymał się w jakim pokoju i czekałam na przybycie kolejnej dziwki Stylesa.
Nie myliłam się. Była dziwką , ewidentnie.
- Dzień Dobry. - Powiedziała mierząc mnie wzrokiem. - W którym pokoju zameldował się Ben Gradlin?
- Przepraszam , kto? - Ciekawiła mnie jej reakcja. Prychnęła.
- Personel pięciogwiazdkowego hotelu powinien być bardziej zorganizowany. BEN GRADLIN. Dotarło?
- Gdyby była Pani grzeczniejsza dotarłoby za pierwszym razem. Pokój 112 piętro 3. - Westchnęła głośno i udała się do windy. Kiedy odeszła trochę dalej mogłam zobaczyć jak dokładnie wygląda. Naprawdę współczułam jak ona.. Rose , tak Rose.
Współczułam jej że związała się z Harrym.
Do osób które twierdzą ze to opowiadanie jest bez sensu oraz do osoby która napisała coś tam o moich "fanach"
1. Nad jednym rozdziałem potrafię siedzieć 4 do 6 godzin. Moja wyobraźnia jak i mózg pracują w 100% zeby dać jakąś akcje i żeby było dużo zwrotów akcji.
2. Robie to dlatego ze chce ciągnąć to opowiadanie jak najdłużej. Dlaczego? Bo jest ono takim moim małym dzieciątkiem.
3. Nie mam "fanów" bo nie jestem kimś wielkim czy kimś kto jest tego godzien. Jesteście po prostu moimi czytelnikami.
Kocham was :)












