niedziela, 9 lutego 2014

Rozdział 51

- Chcesz urodzić ?
- Jasne , czemu pytasz?
- Nie chce cie zranić. - Jego wzrok uciekł w inną strone.
- O czym ty mówisz?
- Harry nie był wobec ciebie wierny i to dziecko nie jest jego pierwszym.
- Kłamiesz.. Nie .. O czym ty mówisz?
- Harry wielokrotnie zdradził cię z dziwkami i przypadkowymi dziewczynami z ulicy.
- Nie wierze ci. - Po moich słowach sięgnął do szuflady i wyjął kilka zdjęć. Podał mi je i odsuną sie jakby wiedział co się zaraz stanie. Zaczęłam powoli przeglądać zdjecia a w moich oczach zaczynały gromadzić się łzy. Jedno zdjęcie najbardziej przyciągnęło moją uwage. Czy to.. Nicole?!
- Kim jest druga dziewczyna ? Ta w spódnicy?
- Być może przypadkową dziewczyną z ulicy.
- Skąd wiesz że oni.. ?
- Jestem aniołem..

- Jasne. Chce wrócić do domu. Mogę zabrać te zdjęcia?
- Dobrze. Tylko nie zrób niczego głupiego. - Ta sama akcja , te same uczucia jednak inne miejsce lądowania. Kiedy otworzyłam oczy znajdowaliśmy się w naszym ogrodzie. Will uśmiechnął się tylko i bez słowa znikną gdzieś w chmurach. Zchowałam zdjęcia do kieszeni i weszłam do mieszkania. Wzięłam z szafy koc i położyłam sie na kanapie.
- Nathalie.. - Obudziło mnie szturchanie i zachrypnięty głos Zayna.
- Zaza ? - Podniosłam sie leniwie przeciagając w tym samym czasie.
- Gdzie byłaś w nocy?
- W domu. - Przetarłam oczy i wstałam składając koc i kładąc go na miejsce. - Gdzie Harry?
- H-Harry? On.. Jest.. Nie ma go. - Jąkanie się Zayna potwierdziło moje przypuszczania że Harry jest na górze i wcale nie jest sam. Odrazu pobiegłam schodami na piętro i stanęłam przed naszym pokojem. Zayn biegł za mną i stał kilka metrów dalej. Wzięłam głęboki wdech i otworzyłam delikatnie drzwi. Zajrzałam do pokoju a w moich oczach momentalnie zgromadziły się łzy.
Harry leżał w łóżku tuląc tą blondynkę ze zdjęcia. Po policzkach zaczęły mi spływać łzy ale byłam silna. Nie płakałam , jednak nie mogłam opanować łez które mimo mojej silnej woli wydostawały się na zewnątrz. Postanowiłam ich nie budzić. Wyjęłam telefon i zrobiłam kilka zdjęć.Zamknęłam drzwi i poszłam do pokoju Nialla. Zapukałam delikatnie w drzwi.
- Prosze. - Weszłam niepewnie. Horan leżał na łóżku wpatrujac się w telefon.
- Nathalie ? Gdzie ty byłaś , martwiłem sie ! - Wstał z łóżka jak poparzony i wtulił mnie w swój tors. Wtedy moja silna wola pękła niczym bańka mydlana.

* Oczami Nialla *

Poczułem jak łzy z jej policzków spływają na moją klatkę piersiową. Odsunąłem ją od siebie i otarłem łzy. Położyła się na łóżku owijając w "kokon" utworzony z mojej pościeli. Podałem jej opakowanie chusteczek i położyłem się za nią , kładąc delikatnie ręke na jej ramieniu.
- Gdybym zapytał czy wszystko dobrze , wyszedłbym na idiotę. Więc zapytam , dlaczego płaczesz?
- Nie udawaj idioty Niall. Doskonale wiesz , wszyscy wiecie że u Harrego leży ta dziewczyna! - Wyciagnęła jakieś zdjecie z kieszeni i podała je mi. Uważnie się mu przyjrzałem i odłożyłem je na szafkę nocną obok łózka.
- Przepraszam. - Odsunąłem się od niej i usiadłem na brzegu łóżka.
- Za co?
- Wszyscy wiedzieliśmy o tym od dawna. Od 4 miesięcy sypiał z tą dziewczyną. Spotykał sie z nią.
- Ale za co mnie przepraszasz? - W jej oczach pojawiło się jeszcze więcej łez. Zdjęła z siebie potarganą posciel i usiadła obok mnie.
- Jako twój przyjaciel , powinienem ci o tym powiedzieć. - Wstała i usiadła na mnie okrakiem wtulajac się we mnie jak mała dziewczynka.

Muzyka

- Wybaczam ci. - Wychlipała przez łzy które spływały na mój bark. Zamknąłem ją w moich objęciach i zapomniałem o wszystkim co nas otacza. Wstałem zmuszając ją aby ona również stanęła , jednak nie wypuściłem jej z uścisku. Stała na palcach zaciągając się moimi perfumami. - Niall pocałuj mnie. - Odsunęła się i popatrzyła zaszklonymi oczami wprost w moje.
- Nie moge tego zrobić.
- Dlaczego?
- Jesteś dziewczyną , narzeczoną mojego przyjaciela.
- Byłam. Byłam Niall. Nie sądzisz chyba że po tym wszystkim , po tym ze kiedy ja po kłótni z nim wybiegłam w nocy z domu a on sprowadził sobie kochankę z nim będe. - Wpiła się w moje usta niczym pijawka. Wsunąłem delikatnie język do jej ust rozpoczynając walkę o dominacje. Pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny a zarazem erotyczny. Nie mam pojęcia kiedy pozbawiłem jej bluzki i stała przede mną w samych obcisłych rurkach i czarnym staniku. Zakończyła pocałunek i odsunęła sie. Chwyciła moją ręke i położyła na swoim wcięciu w talii. Prowadziła ją coraz wyżej na piersi a za chwile zjechała niżej na pośladki. Poczułem ten nieprzyjemny przy jej obecności ucisk w spodniach. Spojrzała na tzw "namiocik" i uśmiechnęła się znów wpijając sie w moje usta. Przeniosłem dłonie na jej uda , chwyciłem za nie mocno i uniosłem ją a sekunde później ona była "sklejona" ze mną oplatając mój pas swoimi chudymi nóżkami. Przeniosłem ją na łóżko pozbawiając w międzyczasie spodni. Byłem tuż nad nią podtrzymując się na rękach. Kolanami rozszerzyłem jej nogi i ułożyłem się wygodnie. Pocałowałem ją delikatnie w nosek i położyłem się na plecach przekręcając ją tak , aby siedziała na mnie.
- Nie możemy. - Wymusiłem te słowa.
- Nie obchodzi mnie to. Ja tego chce.
- Jesteś w ciąży.
- Co z tego? Nie chce w niej być. Nie z nim. - Zeszła ze mnie siadając obok. Pukanie do drzwi. Cholera! Podniosłem się i rzuciłem jej koc aby się zakryła.
- Odwróć się przodem do ściany i udawaj że śpisz. Przykryj się. - Szepnąłem do jej ucha , spojrzałem na spodnie i nie było ani śladu po wzwodzie. Uśmiechnąłem sie do siebie i otworzyłem drzwi.
- Jest u ciebie Nathalie ?
- Zayn. - Zaprosiłem go do środka a Natt podniosła się zakrywając kocem.  Spojrzałem na nią z lekkim zarzenowaniem i wzrokiem mówiącym " miałaś spać "
- Spokojnie Niall. Zayn już mnie widział. Co cię tu sprowadza?
- Harry jest na dole z Kelly , nie wie że jesteś w domu.
- Mógłbyś , nic nie mówić? Jeśliby pytał się później , Natt spała ze mną. - Mulat kiwnął głową i wyszedł zamykając drzwi.


NOTKA! Mam nadzieje że przeczytacie ją do końca.

Wiecie co ? MACIE RACJE !
Mój blog jest wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju bo miesza się w nim kilka stylów. To właśnie czyni go wyjątkowym. Staram się jak moge aby zaciekawić was i zatrzymać przy sobie. Wiele razy ignoruję wene gdyż daje mi (moim zdaniem) super pomysły ale wam by się nie spodobały. 
To opowiadanie samo w sobie jest Fanfiction w którym głównymi bohaterami są członkowie One Direction do tego opowiadanie ma w sobie zawarte elementy fantastyczne czyli anioły , inne wymiary itp.
Dziękuje że wsparliscie mnie w chwili zwątpienia. Kocham was i to dla was tutaj jestem ♥ xx

sobota, 8 lutego 2014

Rozdział 50


Po kilku godzinach tłumaczenia co i jak wyszłam do ogrodu.
- Musimy wyjechać. - Powiedziałam kiedy poczułam ze Harry stoi za mną.
- Bilety już kupione.
- Gdzie?
- Polska.
-CO !? - Odwróciłam się w jego strone z oczami pełnymi przerażenia.  - Nie znacie języka , nie wiecie co gdzie i jak..
- Ale ty wiesz.
- Jutro o 8 mamy lot do Gdańska. - Cmoknął mnie w czoło i wszedł do mieszkania. Usiadłam na trawie podpierając głowe o dłonie. Co teraz będzie ? Zaczniemy po prostu żyć jak normalni ludzie?
My nigdy nie byliśmy normalni. Nigdy nie będziemy.
- Coś się stało? - Niall usiadł tak , że byłam między jego nogami. Chwycił mnie i przyciągnął do siebie przytulając.
- Tak. Wszystko się stało. Ja.. Ja nie wiem czy potrafie dalej z wami być , żyć i funkcjonować.
- O czym ty mówisz?
- Nigdy nie przeżyłeś i nigdy nie przeżyjesz czegoś takiego jak ja. To był koszmar. Anioły , demony , łowcy , nieśmiertelność... To dla mnie zbyt wiele. To już nie ten Harry. - W jednej chwili poczułam jak coś odrywa się od mojego ciała i chwile później trzask szyby. Odwróciłam się i wstałam. Wściekły Harry stał przed roztłuczonym szkłem a Niall leżał po drugiej stronie we krwi.
- ZWARIOWAŁEŚ !? - Wrzasnęłam na niego popychając go
- TERAZ Z NIM BĘDZIESZ SIE PIEPRZYĆ !?
- O co ci chodzi !
- Widziałem was. Widziałem jak cię obejmował.. - Dyszał głośno jak pies.
- Niall to mój przyjaciel idioto ! - Pobiegłam do Blondyna i pomogłam mu wstać. - Nic ci nie jest?
- Nie. Wszystko okej. - Otrząsną sie i poszedł na góre.
- Jesteś nienormalny! - Krzyknęłam popychając Harrego na ściane.
- Ja.. Przepraszam. Wszystko się zmieni kiedy polecimy do Polski. - Wzięłam głęboki wdech i w jednej chwili podjęłam jedną z ważniejszych decyzji w moim życiu.
- Nie Harry. Wy polecicie. Ja zostaje w Hiszpanii.
- C-CO!? - Nie odpowiedziałam mu tylko wybiegłam z podwórza . Co z tego że była 3 w nocy , co z tego że było zimno i co z tego że przez łzy nie widziałam drogi. Zatrzymałam się przy jakimś kiosku.
 " Miejscowy gang atakuje nocą "

Nagłówek w jednej z gazet przykuł moją uwagę. Przyjrzałam się bliżej gazecie. Na szyji poczułam czyjś oddech i ręke na talii. Uspokoiłam się i wyrównałam oddech.
- Piękna jesteś. - Niski głos mężczyzny dobiegł do mojego ucha. Nie odezwałam sie.
- Ej Hache zostaw ją lepiej bo zaraz wezwie gliny.
- Spokojnie. Nie wezwie. jest zbyt przerażona.
- Nie jestem. Nie boje się ciebie. - Podniósł ręke aby mnie uderzyć ale złapałam ją i przekręciłam go tak że stał tyłem a jego ręka znajdowała się prawie przy karku.
- Dobry ale nieprzemyślany ruch. Pominęłaś to że jestem od ciebie silniejszy.  - Wyrwał się z mojego uścisku , uderzył mnie w twarz z taką siłą że upadłam na ziemie. Złapałam się za policzek i syknęłam z bólu.W jednej chwili wszyscy odlecieli jakby zostali uderzeni falą dźwiękową. Przerażeni podnieśli się i uciekli. Zaczęłam sie rozglądać ale nikogo nie zobaczyłam. Kilka sekund później gdy już podniosłam się na nogi. Przede mną wylądował Will chowając swoje skrzydła.
- Nic ci nie jest?
- Nie.. Co ty tu..?
- Mówiłem ci. Jestem twoim aniołem. Moim obowiązkiem jest pilnować cię. - Mimowolnie uśmiechnęłam sie do niego a on oddał mi uśmiech ukazując swoje dołeczki. Oh jak ja lece na dołeczki.
- A gdzie zgubiłeś koszule aniołku ? - Zaśmiałam się. Uśmiechną sie i spojrzał na mnie unosząc brew.
- Nie zdążyłem sie ubrać , bo co chwile pakujesz sie w nowe kłopoty. Uśmiechnęłam sie pokazując mu język. - Chodź. Zabiore cię do siebie.
- Przecież ja nie moge..
- Ty nie. Ale ja tak. - Odsunął się ode mnie , stanął tyłem i ukazał swoje ogromne , białe skrzydła. No nie do końca białe. Wyciągną ręke do tyłu. Miałam go za nią wziąść? - No nie bój się.
- Nie boje. - Podeszłam i delikatnie chwyciłam go za ręke. Przysunął mnie do siebie i wtulił w swój tors.
- Trzymaj się mocno. - Ścisnęłam jego klatke piersiową wtulając sie w niego i za chwile poczułam że unosimy się nad ziemią. Zacisnęłam mocniej powieki i dosłownie sekunde po tym poczułam powiew lasu i szum drzew.
- Już jesteśmy. - Pod stopami poczułam twardy grunt. Póściłam go i otworzyłam oczy. Staliśmy w tym samym lesie , w tym samym miejscu gdzie go spotkałam.


* W tym samym czasie. Oczami Harrego *

- Nialler przepraszam. Nie chciałem. 
- Spoko. Nic się nie stało. - Odpowiedział ale w jego głosie czułem złość , nienawiść i chęć zemsty. 
- Naprawdę. - Wyszedłem na ulicę i rozejrzałem się. Miałem cichą nadzieje że ona gdzieś tu stoi. Zadzwoniłem. " Abonament ma tymczasowo wyłączony telefon lub jest poza zasięgiem. Pip Pip Pip. "
Cholera. Ruszyłem przed siebie i uwarznie badałem każdy metr ulicy. Gdy zbliżałem się do kiosku na rogu , moją uwagę przykuło ogromne białe pióro.
- Will. - Mruknąłem pod nosem i wróciłem do domu.
- Znalazłeś ją? - Zapytał Zayn wchodząc do salonu. Położyłem pióro na stoliku znajdującym sie przed kanapą a każdy zbadał je dokładnie wzrokiem.
- Czyje to? - Zapytał Liam z niedowierzaniem.
- Willa. Anioła Sami. Zabrał ją do tamtego świata. To grozi śmiercią dla niego jak i dla niej jesli ich zauważą razem! 
- Dlaczego? 
- Will ma za zadanie tylko i wyłącznie pilnować jej i bronić. Nie może się ukazywać przed nią w postaci anioła a tym bardziej zabierać ją do tamtego świata. Gdyby ktoś ich zauważył i doniósł radzie , pomyśleliby że Will i Sam są razem. 
- Co z tego? Nawet gdyby byli ? - Na słowa Louisa zacisnąłem dłonie w pięści ze złości.
-  Jest to traktowane jako zdrada gatunku. Ludzie nie mogą wiedzieć o istnieniu tych stworzeń. A miłość między dwoma różnymi światami i rasami jest zagrożeniem wydania świata duchów.
- Dlaczego to nazywa się " Świat Duchów " - Wtrąciła sie Perrie.
- Dlatego że tu na ziemi jeśli odrąbiesz komuś głowe mieczem to normalnie go zabijasz i rozlewa się krew. Tam jesli komuś odrąbiesz głowe upada ona jak kamień tak samo jak ciało a po chwili ten "człowiek" stoi obok ciebie usmiechnięty. Może dlatego że jest tam pełno duchów?  Np z koszmarów.
- Daj jej czas do jutra. Może wcale nie została porwana przez anioła tylko uciekła a to pióro to przypadek? Może groziło jej coś złego a ten Will ją bronił i odleciał? - Zasugerował Niall. Fuknąłem na niego i udałem się do pokoju.

* Oczami Nathalie *

Zakrył mnie swoim skrzydłem i poprowadził do miejsca w którym mieszkał. Jak na zniszczony świat stowrzeń nadprzyrodzonych jego dom był wyjątkowo piękny. Biały z czerwonym dachem i pieknym zielonym ogrodem.
- Przytulnie. - Uśmiechnęłam sie gdy przepuszczał mnie przez bramke. Otwył drzwi dotknięciem piór i jego skrzydła zniknęły .
- Jesteś w ciąży prawda? - Wpuścił mnie do pięknie urządzonego mieszkania.
- Drugi miesiąc.


Myślę , nad usunięciem tego bloga albo wyłączeniu go (tzn. nie kontynułowaniu [chyba źle napisałam xd] rozdziałów) skoro tak wiele z was uważa że ten blog jest coraz gorszy :)

wtorek, 4 lutego 2014

NIESPODZIANKA !

KOCHANI !

Mam dla was niespodziankę.

Macie do wykonania dwa zadania aby ją otrzymać.

ZADANIE PIERWSZE.

1. Pod rozdziałem na 
<KLIK>
musi być PONAD 25 komentarzy.

2. Pod rozdziałem na <KLIK>
pod musi być PONAD 20 komentarzy.



ZADANIE DRUGIE.

1. Pobić rekord wejść na blogu o Harrym
( Narazie jest 1 000 wejść. )

Jeśli DZISIAJ liczba PRZEKROCZY 1 200-1 400

2. Przekroczyć liczbę 500 wyświetleń dzisiaj i 200 jutro!
(na blogu o Niallu
Narazie jest 269)

Jeśli lubicie czytać " Przypadek " czy " Love and more things " UCIESZYCIE SIĘ JESZCZE BARDZIEJ !

DACIE RADĘ ?!
WIERZĘ W WAS ♥

Rozdział 49



Oparłam się o drzewo oddychając powoli.
- Harry a co z dzieckiem? Przeciez ja..
- Spokojnie. W tym świecie twoja ciąża jest.. Nie ma jej. Nie bój sie. Nic nie stanie się dziecku -Trzask gałęzi. Odwróciłam sie automatycznie w strone z której dobiegł dźwięk zatrzymując oddech. Pusto. Zaczęłam powoli iść i znów ten dźwięk. Nie odwracałam się tylko przyśpieszyłam. Szmer , trzask i zgrzytanie zębów. Stanęłam i powoli się odwróciłam. Moim oczom ukazała się wysoka postać w czarnym kapturze.
- Nareszcie się spotykamy słoneczko. Nie sądziłem ze spotkam cie w tym świecie. - Zadrżałam na jego głos. Przede mną stał mężczyzna z moich dziecinnych koszmarów. Osoba a raczej duch przez którego nie spałam , nie chciałam zostać sama w domu czy przy zgaszonym świetle. - Boisz się prawda ?
- Nie słuchaj go. Próbuje cie zmanipulować żebyś się go bała. - Głos Harrego odrazu mnie uspokoił. Spojrzałam na czarną postać.
- Nie. Już się ciebie nie boje. - Odwróciłam się i zaczęłam biec. Z moich oczu popłynęły łzy.
- Nie płacz. Nie bój sie. Biegnij. Teraz w prawo. - Podążałam za instrukcjami bruneta. Wokół mnie zgromadziła się przerażająca mnie mgła.
- Czyli ty jesteś tą wybraną ? - Biała postać wyłoniła się z mgły i stanęła przede mną.
- Wybraną?
- Ta która wykona ostateczny ruch. - Milczałam. - Życie za życie , śmierć za śmierć.
- To ty.. Ty byłeś dzisiaj u nas , u mnie w pokoju. - Moje źrenice powiększyły się a obraz stał się wyraźniejszy. - Jesteś aniołem?
- Tak powiedział ci Harry? - Potwierdziłam kiwnięciem głowy. Kolejne szmery. - Słuchaj. Ten świat podzielony jest na dobrych i złych. - Ruszyliśmy przed siebie.
- Ty jesteś ten dobry tak?
- Tak. Pomoge ci. Wiem że będe miał przez to nieprzyjemności ale warto.
- Dlaczego?
- Bo jestem twoim aniołem
- Co? - Zatrzymałam się i zmierzyłam go wzrokiem. - Przeciez ty masz z 15 lat.
- 17 , ale dziękuje. Twój poprzedni anioł , zginął walcząc za ciebie. - Zmarszczyłam brwi i spojrzałam na niego. - Chodź , mamy mało czasu.
- O co wogóle w tym chodzi? Jak zginął .. No wiesz. Co ja tu robie i dlaczego nazwałeś mnie wybraną !?
- Widze że Harry wiele ci wyjaśnił. - Rzucił sarkastycznie. - Jesteś wybraną , czyli musisz pokazac ze zależy ci na powrocie Harrego. Musisz wybrać. Życie albo śmierć.
- Mam kogoś zabić?
- Widze że szybko łapiesz.
- CO!? KOGO?
- Nie wiem. Rada wyznaczy ci przeciwnika i będziesz z nim walczyła. Albo zgniesz ty albo on.
- Czyli.. Jeśli ja zgine Harry tu zostanie a jeśli zabije tego kogoś on wróci?
- Tak. Cii. - Zatrzymał mnie. - Wejdź na to drzewo szybko ! Wejdź jak najwyżej mozesz. - Pobiegłam i wdrapałam sie najwyżej jak umiałam.
- No. Will , znów się spotykamy.
- Raphel... Co tu robisz?
- Jestem jej przeciwnikiem. Mam ją wytropić i zabić żeby loczek nie mógł wrócić.
- Dlaczego ? - Zatkałam sobie usta dłonią i starałam się powstrzymać łzy.
- Ma niepowtarzalny dar w naszym świecie. Rada nie chce go stracić.
- Jaki dar?
- Może przenosić ludzi do tego swiata. Jak inaczej sprowadziłby tutaj ją?
- UCIEKAJ ! - Krzykną "mój anioł". W przypływie adrenaliny skoczyłam z ok 3-4 metrów, przeturlałam się i zaczęłam biegnąć ile sił w nogach kulejąc przy tym. Obróciłam się i jedyne co udało mi się zobaczyć to białe i czarne błyskawice latające wokół nich.
- Biegnij.  Za 5 metrów skręć w lewo i wbiegnij w te drzwi. Nie bój sie. - Głos Harrego rozległ się w mojej głowie. Przyśpieszyłam ale za chwile leżałam na ziemi trzymajac się za ramie. Ból był tak silny że z moich oczu wyleciały łzy.
- Nie. Nie dam rady. - Szepnęłam. Czułam wibracje ziemi. Zbliżał się. Podniosłam się resztkami sił i biegłam. Skręciłam. Są drzwi! Chwyciłam za klamke ale coś pociągnęło mnie za noge i automatycznie znalazłam się na ziemi. Położyłam się na plecach. Chłopak ubrany cały na czarno trzymał łańcuch który był owinięty wokół mojej kostki. Wyciągnął miecz i rzucił go wprost na moją twarz. Przesunęłam sie w prawo unikając ciosu. Podniosłam się i wykorzystałam jego nieuwagę i pociągnęłam za łańcuch który automatycznie wypadł z jego dłoni.
- Mądrze. Ale źle. - Łańcuch stał się gorący parząc moje dłonie. Krzyknęłam z bólu i spojrzałam na czerwone dłonie. Skup się Nathalie. Wdech i wydech.
Zamknęłam oczy. Skupiłam się tylko na nim. Zacisnęłam dłonie w pięści i ruszyłam biegiem na niego. Skoczyłam łapiąc go za szyje i wylądowaliśmy na ziemi turlając sie kilka metrów dalej. Uderzyłam go kilka razy z pięści w twarz ale oddał mi jednym ciosem tak mocno że odleciałam odbijając sie od drzewa. Wstałam i zaczęłam biec w kierunku drzwi. W ostatniej chwili skoczyłam. Ciemność.
Upadłam z hukiem na podłogę. Przeczesałam włosy dłonią i podniosłam się leniwie.
- HARRY ! - Krzyknęłam i rzuciłam się na szyje chłopakowi. - Nie dam rady. Jest za silny.
- NIE MÓW TAK ! Nie jesteś na ziemi. Tu możesz zrobić wszystko czego zapragniesz. Musisz tylko tego bardzo chcieć i wierzyć ze ci sie uda. - Wzięłam głęboki wdech i za chwile leżałam pod ścianą. Nie nawidze go!
- CZEGO CHCESZ?! - Krzyknęłam podnosząc sie.
- Twojej śmierci. - Zaśmiał sie.
- To sie kurwa nie doczekasz. - Biegłam na niego najszybciej jak mogłam , skoczyłam i pociągnęłam go za włosy tym samym lądując na nim na ziemi. Zablokowałam mu ręce kolanami. I co teraz?
- SAM ŁAP! - Harry rzucił mi jakiś miecz.
- Nie.. Nie moge go zabić. - Zeszłam z chłopaka i za chwile klęczałam na ziemi patrząc jak z mojego brzucha wycieka krew. Oddech przyśpieszył a z oczy wypływały łzy.
-AAAAAAAAAA!!!!!!!!! - Z wrzaskiem rzuciłam się na niego walcząc jak w średniowieczu. Na miecze. Raniłam go wszędzie gdzie się tylko da. Wytrąciłam mu miecz z dłoni. - Przepraszam. - Szepnęłam zaciskając powieki. Jednym zwinnym ruchem przeciełam mu szyje powodując tym samym że jego głowa wraz z ciałem bezwładnie opadły na ziemie. Otarłam zakrwawioną dłonią spocone czoło i wypuściłam z dłoni broń. W pomieszczeniu rozległy sie oklaski. Spojrzałam w kierunku z których dochodziły. Po schodach schodził starszy mężczyzna ubrany w jakąś szate.
- Brawo. Nathalie , dowiodłaś że naprawdę zależ ci na nim. Zabiłaś człowieka tylko dlatego żeby ocalić ukochanego.
- Gratuluje mała. - Chłopak którego głowa chwile temu leżała u moich stup przytulił mnie od tyłu z uśmiechem.
- Co.. Co do cholery.. - Spojrzałam na Harrego ale on tylko wzruszył ramionami i popatrzył na starca. Mężczyzna uśmiechną się.
- To że miałaś dowieść że naprawdę zależy ci na Harrym , nie znaczyło że dam ci zabić mojego najlepszego łowcę.
- A Anioł? Oni walczyli.. On go.. - Przerwał mi trzepot skrzydeł i za chwile Will stał z rozłożonymi pięknymi białymi skrzydłami. - Ja już nic nie rozumiem.
- Raphel to łowca , wykorzystywany w takich sytuacjach. Jest nieśmiertelny. Posyłam go na łowy kiedy właśnie dzieje się taka sytuacja jak u ciebie i Harrego. Raph tropił w tym przypadku ciebie i miał cię zabić. To nie była zabawa.
Ale ty wykazałaś się sprytem , odwagą i przedewszystkim miłością do chłopaka. Byłaś w stanie zabić istotę nadludzką żeby ocalić Harrego. Gratuluje. Oboje możecie wrócić na ziemie. Gdy wasze stopy postaną na niej , zostanie wam odebrana moc przenoszenia się do tego świata. - Harry podszedł i przytulił mnie najmocniej jak umiał. Schowałam szyje w jego zagłębieniu między barkiem [a szyją] i wybuchnęłam płaczem.
- Odeśle was teraz do domu. - Powiedział spokojnie starzec i chwile po tym staliśmy już w naszym pokoju. Nagle do pokoju weszła Perrie piszcząc z przerażenia i sprowadzając wszystkich do pokoju. Oczywiście opowiedzieliśmy i wytłumaczyliśmy wszystko przyjaciołom po tym jak wzieliśmy prysznic.


 Podoba się ?
ZOSTAW KOMENTARZ ! Każdy komentarz motywuje i daje wenę.

Dziękuje wam za 1 632 wejścia jednego dnia !
Pobijecie dzisiaj ten rekord?  Mam nadzieję ♥ 

poniedziałek, 3 lutego 2014

Rozdział 48 [+18]


- NIE ! Nie pozwole ci na to.
- Harry .. Nie rozumiesz? Jesteś sensem mojego życia. Jesteś wszystkim co mam , ojcem mojego dziecka ! Nie moge cie stracić.
- Ja to zrobie. Musisz dać mi troche czasu.
Wróciliśmy do przyjaciół i reszte dnia spędziliśmy na rozmowie , zabawach w wodzie i wieczorem na ognisku. W domu byliśmy ok 22:14. Zmęczona poszłam pod prysznic i usłyszałam pukanie do drzwi.
- Moge wejść ? 
- Kiedyś wchodziłeś bez pytania. - Zaśmiałam się i zobaczyłam loczka wchodzącego do łazienki , zdjął z siebie ubrania w tępie światła i zajął miejsce obok mnie. Całą "kąpiel" spędziliśmy na pocałunkach i grze wstępnej. Otuliłam się ręcznikiem i wyszłam do pokoju. Gdy tylko przekroczyłam jego próg Harry zrzucił ze mnie ręcznik i pchnął na łóżko. Był w samych bokserkach. Całował mnie po całym ciele drażniąc się z moim podnieceniem. Złączył nasze usta w namiętnym pocałunku , a ręką zjechał na moją kobiecość , nie bawiąc się w jakieś gierki wsunął w nią dwa palce. Na początku poruszał nią powoli ale stopniowo przyśpieszał. Mój oddech stawał się coraz szybszy a jego ruchy coraz głębsze i mocniejsze.
- Jesteś taka piękna. - Szepną i pocałunkami schodził coraz niżej. Szyja , dekolt , brzuch , uda.. Zatrzymał się tuż przed nią. Uśmiechną sie i delikatnie przejechał po niej językiem. Bawił się moim podnieceniem przedłużając jak najdłużej wejście do niej. Błądził jezykiem po niej dając mi coraz większą rozkosz. Gdy tylko poczuł ze jestem bliska "dojścia" powoli i delikatnie wsunął się w nią. Jego twarz znalazła się tuż nad moją. Poruszał się powoli ale stanowczo.
Położyłam ręce na jego plecach przyciągając go bliżej do siebie, wtedy przyśpieszył i wzmocnił swoje ruchy. Wbiłam paznokcie w jego ciało i przejechałam rękami wzdłuż jego kręgosłupa. Syknął ale nie sprawiło mu to najwyraźniej bólu. Zignorował to i kontynuował . Z sekundy na sekunde jego ruchy były coraz mocniejsze i szybsze. Poczułam że to ten moment , ta chwila. Jego ostatni ruch był tak mocny , ze wygięłam się w łuk pod jego ciałem naciskając paznokciami na niego tak mocno że poczułam pod nimi coś mokrego ,krew. Doszliśmy w tym samym czasie co było dla mnie spełnieniem marzeń od jego pogrzebu. Opadł na łóżko wtulając się we mnie.
- Przepraszam. - Popatrzyłam na niego łapiąc oddech.
- Nie masz za co. Nigdy nie czułem się tak jak dzisiaj. Jesteś niesamowita. - Okrył mnie kołdrą i wstał wychodząc. Chwyciłam pierwszą lepszą bluzke i bielizne i włożyłam je na siebie kładąc sie spowrotem.
- Następnym razem , to ty jesteś na górze. - Zaśmiał się i oparł o ściane.
- Dlaczego ?- Usiadłam i spojrzałam na niego. Zapalił światło i odwrócił się tyłem a moim oczom ukazały się jego plecy. - Boże ! Harry przepraszam ! - Podbiegłam do niego i wtuliłam się w jego zakrwawione plecy.
- Nic się nie stało. Wcale tego nie czułem. - Odwrócił się i namiętnie mnie pocałował. Całą noc kochaliśmy się bez opamiętania a ok 6 wykończeni zasnęliśmy.
Obudził mnie blask światła. Otworzyłam niechętnie oczy.
- H-Harry.. - Szturchnęłam chłopaka przerażona. Przed łóżkiem stała postać od której biło oślepiające światło.
- Harry Edward Styles. - Dźwięk odbijał się z echem po pokoju.
Na słowa "postaci" Harry wstał i zwlekł się z łóżka. Ukląkł pochylając głowe.
- Dziś odbędzie się sąd ostateczny. Życie za życie i śmierć za śmierć. - Wskazał palcem na mnie.- Weź ją. - Loczek nie zdążył nic powiedzieć a postać zniknęła. Bez słowa podszedł do mnie i przytulił mnie jak małe dziecko.
- Nie pozwole cie skrzywdzić. - Głaskał mnie delikatnie po włosach a jego serce waliło z prędkością światła.
- Co to było? - Pociągnął mnie w strone łóżka i posadził wręcz siłą na swoje kolana.
- To była. Był.. Anioł.
- Harry nie wierze w anioły. - Przerwałam mu.
- Cicho. Mówiłem ci że pewnego dnia przyjdzie czas na to , że padnie decyzja czy wracam czy umieram. Rada przyśpieszyła date , dlatego ze teraz jestem człowiekiem.
- Nie rozumiem. - Patrzyłam na niego z zaciekawieniem wymalowanym na twarzy ale też i z przerażeniem wewnątrz.
- Nie umiem ci tego wyjaśnić. Dziś przed północą musimy przejść na tamten świat. Straż odprowadzi nas pod brame i dalej będziemy musieli sobie radzić sami. Zostaniemy poddani próbie.
- O czym ty do cholery mówisz? Jakiej próbie !? - Wstałam i odsunęłam sie do niego łapiąc za głowe.
- Nie denerwuj sie.. Nie możesz ! - Wtulił sie we mnie głaszcząc po plecach. Oparłam czoło o bark i wzięłam głęboki wdech. - Połóż się. - Podniósł mnie i położył na łóżku.
- A ty ?
- Ja posiedze i pomyśle co teraz. Jak .. Co zrobić żeby zdać tą próbe. Śpij. - Cmoknął mnie w czoło i wyszedł z pokoju.


* Oczami Harrego *

Wyszedłem powoli z pokoju zamykając delikatnie drzwi. Wszedłem do łazienki i osunąłem sie na ziemie zamykając drzwi. To ją zabije. Ona nie wytrzyma tego , nie wytrzyma tej próby ! Z moich oczu mimowolnie wypłynęły łzy.
Harry idioto weź się w garść ! Zszedłem na dół do salonu i położyłem się na kanapie. Wtulony w poduszke za chwile usnąłem.        
- Harry , wstawaj. - Powoli i leniwie podniosłem powieki a przed nimi ukazała się najpiękniejsza kobieta mojego życia.
- Sami.. ? Co się stało ? - Usiadłem przecierając oczy dłońmi. - Która godzina?
- 14:25  obudziłam cię na obiad.
- A czemu ty nie śpisz? - Wstałem i przytuliłem ją mocno.
- Nie mogłam zasnąć. - Poszedłem się ubrać i zszedłem na obiad. Popołudnie spędziłem z Sami na kanapie oglądając jakieś bezsensowne filmy. Gdy zbliżała się 22 zabrałem ją na góre. Leżeliśmy na łóżku wtuleni w siebie rozmawiając o uczuciach , o tym co bedzie jak się nie uda.. Kilka minut przed północą ubraliśmy się ciepło i przygotowaliśmy sie na najgorsze . Wyciszyliśmy nasze ciała i powoli przenosiliśmy się między wymiarami. Upadliśmy na mokrą i zabłoconą droge. Spojrzała na mnie oczami pełnymi strachu.
- Kochanie , teraz mnie posłuchaj . Nie mamy wiele czasu. Zostaliśmy właśnie poddani próbie.
- My?
- Tak. Rada sprawdzi czy mam dla kogo wracać . Czy ty , nie jesteś przykrywką dla mojego powrotu.
- Przecież jesteśmy od dawna.
- Cii.- Przerwał mi. - My to wiemy i wszyscy inny ale nie oni. Nie interesowali się mną przed moją śmiercią. Utrata duszy to dla nich coś.. Złego.
- HARRY STYLES I NATHALIE BLACK. - Echo rozległo się po lesie.
- Mamy mniej czasu niż się spodziewałem. Możemy zostać poddani wielu bolesnym próbom. Musimy wytrwać. Tu możemy porozumiewać się w myślach. "Słyszysz mnie?" - Kiwnęła głową na tak.
- Kocham cie Harry. - Musnąłem delikatnie jej usta.


* Oczami Nathalie *
- Ja też cie kocham Sami. Idź. No idź! - Pchną mnie do przodu a sam pobiegł w innym. Szłam odwracając sie i patrząc na Hazze który biegł ile sił w nogach.
- NO BIEGNIJ! - Krzyknął odwracając się. Przyśpieszyłam nie wiedząc w sumie gdzie biegne.
- Wykorzystają to że się boisz. Staraj sie nie okazywać strachu.
- Gdzie mam biec?
- Przed siebie. Jeśli zobaczyć coś lub kogoś biegnij w inną strone. Ten las jest tak stworzony że wszystkie wyjścia prowadzą do jednego.
Biegłam omijając krzaki i drzewa. Zmęczyłam się po kilku minutach biegu.


No i jest kolejna część. 
Przepraszam ze musieliście tak długo na nią czekać. Mam problemy. Wielkie problemy i nie miałam kompletnie weny. Postaram sie dodawać jak najczęściej ale to nie zależy ode mnie tylko od mojego stanu.
Kocham was xx.

Przypominam o czytaniu bloga o Niallu :)
niall-fanfiction-horan.blogspot.com

niedziela, 26 stycznia 2014

Rozdział 47

Natt tamtego dnia <3

- Więc .. - Zaczął Louis. 

- Więc ubierajcie sie. Jedziemy. - Wstałam i pobiegłam do pokoju. Odsłoniłam zasłony a promienie słoneczne uderzyły we mnie z pozytywną energią.  Przyglądałam się otwartej szafie i nie wiedziałam w co się ubrać.
- Nad czym się tak zastanawiasz? - Usłyszałam jego głos za sobą.
- Nie wiem w co się ubrać. Chcę wyglądać idealnie , chce być dla ciebie idealna. - Odwrócił mnie przodem do siebie.
- Jesteś idealna. W każdym milimetrze. - Wpił się w moje usta ale po chwili się odsuną . Wybrałam ubrania i szybko je na siebie nałożyłam poprawiając makijaż. Wzięłam do torby najpotrzebniejsze rzeczy i zeszłam na dół do przyjaciół. Wszyscy byli już gotowi. Harry wyszedł wcześniej żeby przez ogród dostać się do swojego auta z przyciemnianymi szybami i podjechał pod bramę wejściową.
- To nam się śni ? - Zapytał nieśmiało Niall
- Nie. On z nami jest. Jest żywy. - Uśmiechnęłam sie i wraz z przyjaciółmi udaliśmy się do samochodów. Wsiadłam do auta Hazz poczekaliśmy chwile na reszte i odjechaliśmy z piskiem opon. Droga na plażę zajęła 35 minut ale wkońcu dotarliśmy. Było pusto.
- Nie przychodzi tu zbyt wiele osób hm? - Zapytałam gdy otwierał mi drzwi.
- Tak. Dlatego wybrałem tą plaże. Gdyby ktoś mnie zobaczył , mielibyście problemy. - Wysiadłam i oparłam się o auto. Wszyscy wygramolili sie maszyn i wzieli torby. Udaliśmy się na skaliste wybrzeże. 
- No lepszego nie mogłeś wybrać ?- Perrie wskoczyła na plecy mulata trzymając w ręku szpilki.
- Nie narzekaj Pezz. - Zaśmiałam się i weszłam na jedną ze skał. Wszyscy zaczęli się rozkładać szukajac miejsca gdzie kamienie nie wbijałyby im się w ciało. Po dłuższej chwili wszyscy rozłożyli się na skalach. Zdjęłam z siebie rzeczy i położyłam sie na niewygodnym kamieniu. Zamknęłam oczy i zaczęłam rozmyślać
~ Jak to się stało że on żyje ? Że moge go dotknąć , czuć od niego ciepło ?
Czy już zawsze tak będzie czy on.. Czy on odejdzie?
- Sami.. - Usłyszałam szept nad sobą. Otworzyłam oczy a tuż nademną był Harry.

- Tak ?
- Nawet nie wiesz jak bardzo się za tobą stęskniłem. - Zbliżył się i namiętnie mnie pocałował , długo i erotycznie. Dłonią gładził moje uda , zewnętrzyne i wewnętrzne części.
Przejechał ręką między moimi piersiami na co zareagowałam wzdrygnięciem i cichym jękiem.
- EJ ! POCZEKAJCIE AŻ BĘDZIECIE W DOMU ! Nie wszyscy chcą na to patrzeć ! - Krzykną Louis przez śmiech. Harry podniósł się i usiadł obok. Wszyscy zaczeli się śmiać a ja zrobiłam się czerwona jak burak.
- To... Czyja dziewczyna ląduje jako pierwsza w wodzie!? - Liam podniósł Danielle i zaczął iść w kierunku wody , każdy chłopak uczynił to samo.
- NIE HARRY NIE !! BŁAGAM PÓŚĆ MNIE ! NIE PROSZE ! - Krzyczałam i wierzgałam nogami ale to nic nie dawało. Wszedł do wody sięgającej mu po sutki. Czyli mi będzie sięgać po szyje.
- Puszcze cię. - Powiedział i rozluźnił uścisk.
- NIE ! - Ruszyłam się na jego ramieniu i zsunęłam się lądując w lodowatej wodzie. Wynurzyłam się i pchnęłam go z całej siły.
- IDIOTA ! - Zaśmiałam się. - Masz szczęście że mam wodoodporny tusz.  Zbliżył się i wpił się namietnie w moje usta.

* Oczami Harrego * 

Ująłem jej pośladki w dłonie przybliżając ją ku sobie. Całowałem ją delikatnie ale bardzo erotycznie. Chwyciła mnie za ręke i poprowadziła za skały. Woda sięgała nam do połowy klatki piersiowej. Wskoczyła na mnie oplatając moje biodra nogami i namiętnie mnie pocwałowała. Znów złapałem ją za pośladki. Zacisnęła ręce na mojej szyji przylegając do
mojego ciała jeszcze bliżej.
Powoli przesunąłem ręke w kierunku jej kobiecości. Delikatnie zacząłem jeździć po niej kciukiem na co ona zareagowała cichym jękiem. 
- H- Hary chce tego - Wyszeptała wprost do mojego ucha przygryzając je przy tym. Poczułem jak w moich spodenkach zachodzi zmiana.
- Nie możesz.
- To dopiero pierwszy miesiąc. Prosze.. - Wpiła się w moje usta. Odchyliłem dolną część jej kostiumu i przejechałem po niej delikatnie. Wydała z siebie stłumiony jęk. Postawiłem ją i cofnąłem sie na płytszą wode. Zbliżyła się przejeżdżając ręką po wybrzuszeniu na moich spodenkach. Stanęła do mnie tyłem opierając sie o mnie plecami. Chwyciła moją ręke i położyła ją na brzuchu. Nie byłem pewny czy to co robimy wyjdzie jej na zdrowie. Niektórzy powiedzieliby "to tylko sex" ale ja boje się ze stanie się coś dziecku.
- Harry , coś sie stało? - Zapytała odwracając sie przodem.
- Możemy się jeszcze troche wstrzymać?
- Jasne. - Musnęła delikatnie moje usta cofnęła się kilka kroków i znikneła gdzieś pod wodą.


* Oczami Nathalie * 

Wynurzyłam się tuż przed brzegiem.
- Gdzie Harry? Zaliczyłaś chłopaka i zostwiłaś samego pośród skał? - Zaśmiał się Zayn. Pchnęłam go mocno i wylądował na piasku. 
- Ooo Nie ! Tego ci nie podaruje ! - Zanim zdążyłam zareagować mulat niósł mnie na swoim prawym barku. Wszedł na skały i postawił mnie na ziemi. 
- NIE ZAYN PROSZE TU JEST ZA WYSOKO ! PRZEPRASZAM ! 
- Co tam się dzieje !? - Harry krzykną z dołu
- Twoja laska zapłaci za to co zrobiła. - Zaśmiał się i wziął mnie na ręce. Obięłam go mocno za szyje i zamknęłam oczy. Wziął lekki rozbieg i skoczył , przez co ja pisnęłam mu wprost do ucha. Uderzyliśmy z dużą siłą w wode zanurzając sie głęboko pod nią. Brązowooki puścił mnie i wynurzył się automatycznie. Otworzyłam oczy i popłynęłam w góre.
- NIENAWIDZE CIE ! - Chlapnęłam w niego wodą i popłynęłam do brzegu. Harry stał już z ręcznikiem. Otulił mnie miękkim materiałem i przytulił do siebie. 
- Przejdziemy sie? - Obiął mnie w talii i ruszyliśmy przed siebie.
- Więc słucham? - Spojrzał na mnie pytająco. - Zawsze kiedy chcesz porozmawiać idziemy na spacer.
- Boje się że nie wróce do tego świata. Dużo poświęciłem aby móc być tu z wami 48 h. Dowiedziałem się , że aby wrócić do tego swiata musze poświęcić czyjeś życie , aby dostać się na jego miejsce rozumiesz?
- Nie .. Nie bardzo. - Zatrzymał się i spojrzał na mnie oczami pełnymi łez.
- Żeby stać się w 100% człowiekiem musze zabić kogoś kto jest w moim wieku , kogoś kto na to nie zasługiwał. 
- Harry.. - Szepnęła i wtuliła się we mnie jak dziecko. - Jakieś inne opcje?
- Ktoś dla mnie bardzo bliski musi poświęcić czyjeś życie i oddać je mi.
- Zrobie to.


piątek, 17 stycznia 2014

Rozdział 46


Podeszłam pod drzwi pomieszczenia w którym znajdował sie Harry. Wzięłam głęboki wdech i otworzyłam drzwi.
- No witam. - Powiedziałam z uśmiechem próbując ukryć przerażenie.
- Nathalie !? Co ty tu.. Jak ty.. Nathalie ! - Krzykną i podbiegł do mnie przytulił mnie czule. - Nie wierze , jak ty się tu dostałaś.
- Spróbowałam tego , co odesłało mnie do domu. 
- Prosze , nie rób tego więcej. - Staliśmy wtuleni w siebie.
- Nie cieszysz się ?
- No jasne że sie ciesze. Ale mówiłem ci to zbyt ryzykowne. Nie możesz stracić dziecka. 
- Nie możeMY. - Uśmiechnęłam sie lekko a w jego oczach pojawiły się iskierki.
- Jesli twoi znajomi znajdą cie w takim stanie jak wtedy , zadzwonią po karetke. 
- Co z tego ? - Zapytałam patrząc na Huntera.
- A to , że twojej duszy NIE ma w twoim ciele. Więc jesteś tak jakby trupem. Twoje ciało zaczyna być zimne itp. - Wyjaśnił.
- Ale.. Skoro Harry zginą z poparzoną twarzą to dlaczego tutaj wygląda inaczej ? - Pogładziłam jego policzek dłonią i nadal patrzyłam na Huntera oczekując odpowiedzi. Spojrzał na mnie z poirytowaną miną.
- Harry mógłbyś ? - Wskazał wzrokiem na drzwi. Loczek wstał i złapał mnie za ręke splatając nasze palce między siebie. Ruszyliśmy do wyjścia.
- Harry co jest za drzwiami ? - Zapytałam gdy ten zawachał się je otworzyć.
- Inny świat. Nie odchodź ode mnie. Nie chce cie stracić.- Wyszliśmy na zewnątrz na w moją twarz uderzyły miliony promieni słonecznych , dźwięk ćwierkających ptaków i las. Po środku drzew które stały w idealnie prostym rządku była droga. Ścisnęłam mocniej ręke Harrego.
- Więc mógłbyś mi to wszystko wyjaśnić ? - Wypuścił głośno powietrze z ust i zaczął mówić
- Nie jesteś teraz "na ziemi" , jesteś w świecie który znajduje sie ... W sumie można powiedzieć że nawet nie istnieje.
- Świat duchów ?- Zapytałam z lekkim sarkazmem.
- Coś takiego. Jeśli masz niedokończone sprawy , trafiasz tutaj. Potem ludzie ze swiata żywych decydują o tym czy wracasz na ziemie czy zostajesz tutaj gdzie umierasz samotnie. 
- Czyli ty żyjesz?
- Tak. Tutaj. Na ziemi jestem duchem którego widzi jedynie najbliższa mi osoba. 
- Więc inni niesłusznie oskarżali mnie o bycie psychiczną osobą. - Zaśmiał sie.
- Tak , niesłusznie. - Cmokną mnie w policzek i pociągną na jakąś węższą ścieżke.
- Powiedziałeś że " Potem ludzie ze swiata żywych decydują o tym czy wracasz czy nie " co to oznacza?
- Nie zrobisz tego , to zbyt ryzykowne ! - Zatrzymał się gwałtownie.
- Harry o co chodzi?
- Ciii.- Uciszył mnie zatykając mi usta ręką. Rozglądałam sie przerażona.
- BIEGNIJ !!! - Krzykną i pociągną mnie za sobą. Wystraszona zaczęłam biec ile sił w nogach podążając za Harrym. Po 10 minutach szybkiego biegu zatrzymaliśmy sie pod jakimś domem.
- C..Co się stało ? - Zapytałam ledwo oddychając. Harry oparł się o drzewo stojące obok domu i usiadł na ziemi. 
- W tym swiecie , są strażnicy . Pilnują aby nikt żywy nie "przenikną" do naszego świata. Tak jak mówiłem już kilka razy , to zbyt ryzykowne.
- A co się stanie jeśli takiego kogoś złapią? 
- Wymazują mu pamięć i odsyłają na ziemie.
- Czyli... Jesliby złapali mnie tam , przed chwilą...
- Tak. Zniknąłbym a ty nie pamietałabyś o moim istnieniu.- Wtuliłam się w niego próbując dodać mu jakoś otuchy. Bez słowa wziął mnie za ręke i pociągną w nieznanym mi kierunku. Po 5 minutach drogi w ciszy dotarliśmy w miejsce które było mi bardzo znane. 
- Pamiętasz ? - Zapytał uśmiechnięty prowadząc mnie na wzgórze usiedliśmy na miękkiej zielonej trawie
- Miejsce naszej drugiem randki- Uśmiechnęłam sie sama do siebie. Położył sie i wskazał wzrokiem abym położyła się na jego barku. Delikatnie przekręcił sie na bok leżąc teraz twarzą do mnie. Powoli i niepewnie podniósł mi bluzke do góry i połozył ręke na moim brzuchu.
- Mówi że cię kocha. - Powiedział uśmiechając się szeroko.
- Co.. O czym ty mówisz.
- Nasze dziecko , mówi że cie kocha.. że NAS kocha.
- Harry ono ma zaledwie dwa miesiace.. 
- Jesteśmy w innym świecie , tu wszystko jest możliwe. - Późno już , niedługo u ciebie wzejdzie słońce , powinnaś wracać.
- Nie chce cie zostawiać. - Wtuliłam sie w niego najmocniej jak umiałam
- Zrobie wszystko co w mojej mocy żebyśmy mogli spotkać się w twoim świecie. - Usiadłam na trawie i chwile później poczułam ze jestem w objęciach mięciutkiej kołdry a w pokoju panuje totalna ciemność. Chciałam spojrzeć na godzine w telefonie ale drzwi pokoju otworzyły się powoli.
- Nathalie śpisz ? - Łagodny głos Perrie rozniósł się po pomieszczeniu.
- Nie. - Mruknęłam udając że dopiero wstałam. Podeszła do łóżka zapalając lampke i wślizgnęła sie pod moja kołdrę kładąc sie przodem do mnie.
- Weszłaś mi pod kołdrę , co sie stało ? - Zapytałam przewracajac sie na bok  również leżąc twarzą do niej.
- Nie wiem czy te zaręczyny z Zaynem to dobry pomysł.
- NO JASNE ŻE DOBRY ! - Podniosłam się do pozycji siedzącej.
- Ale.. On nie jest kandydatem na męża. Moi rodzice...
- Olej rodziców. Nie oni decydują o twoim życiu ,oni go za ciebie nie przeżyją. A co jeśli.. " Nie daj Boże " Zaynowi coś się stanie ? Tak jak Harremu ? 
- Nie wybaczyłabym sobie tego.
- Właśnie ! Więc ciesz się każdą chwilą z nim. Zayn jest wspaniałym przyjacielem i na 100% będzie jeszcze lepszym mężem i ojcem.
- Ojcem ? Kochanie zwoooolnij - Zaczęłyśmy się śmiać na głos. Naszą głupawkę przerwał zaspany Louis.
- Wiecie która godzina ?! 
- 5:20 - Odpowiedziałam powstrzymując śmiech i patrząc na telefon.
- Plis , kicie . Prowadźcie sobie te babskie pogaduszki ale ciszej. Pliis?
- Dobra , idź spać marudo ! - Rzuciłam w niego poduszką która uderzyła jakby w ściane i opadła na podłoge a brunet odszedł jakby nic się nie stało.
- Pezz.. Moge ci coś powiedzieć?
- No jasne! Jakieś nowe ploteczki ? - Pocierała ręce o siebie czekając niecierpliwie.
- Nie.. Znaczy nie wiem. Możesz uznać mnie za idiotkę.
- MÓW ! 
- Bo ja.. Ja widuję się z Harrym. 

- Co? Słoneczko ja wiem ze ci go brakuje ale Harry nie żyje.
- ŻYJE ! Spójrz ! - Podpełzłam do spodni które leżały przed łóżkiem na ziemi i wyjęłam zdjęcie które zrobił nam Hunter , dzisiaj.
- Ale spójrz jakie to zdjęcie jest niewyraźne.
- Nie rozpoznajesz mnie ani Harrego?! Spójrz na date! - Odwróciłam zdjęcie 20.05.2014
- To dzisiejsza data. - Przerażona położyła zdjęcie na łóżku i wpatrywała się w jeden punkt. Powoli uniosła ręke w kierunku rogu. Równie przerażona spojrzałam tam. Zobaczyłam uśmiechniętego Harrego opierajacego sie o sciane.
- Widzisz go? - Zapytałam spokojnie i opuściłam ręke przyjaciółki. Kiwnęła głową twierdząco. - Dlaczego ona cie widzi?
- Chodź. - Wyciagną ręke w moim kierunku. Niepewnie zeszłam z łóżka i podeszłam do niego DOTYKAJĄC jego dłoni. Jechałam swoją wzdłuż jego ręki , przez szyje aż do miękkich jak kiedyś loków. Gdy byłam z nim w tamtym świcie , nie czułam jego ciepła , nie czułam właściwie nic dotykając go.. Jakbym dotykała trupa.
- Jesteś... Żywy. - W moich oczach pojawiły się setki łez. Bez słowa wpił się w moje usta obejmując mnie najmocniej jak umiał. Po chwili zorientowaliśmy się ze Perrie nadal siedzi przerażona. Pobiegłam obudzić wszystkich i zgromadziłam ich w salone.
- Za chwile , zobaczycie coś o czym wam się nawet nie śniło.
- Zatańczysz dla nas nago na róże ? - Zaśmiał sie Louis. 
- Ona nie jest dziwką Lou. - Wszyscy usłyszeliśmy poważny głos Harrego.
- Czy wy też.. - Zapytał Zayn rozgladając sie po pomieszczeniu. Wszyscy kiwneli twierdząco głową i również się rozglądali. 
- To co zaraz zobaczycie może zmienić całe wasze życie , nie żartuje. - Wyszłam do przed pokoju i chwyciłam Harrego za ręke splatając nasze palce między siebie i niepewnym krokiem weszłam  z nim do salonu. Miny naszych przyjaciół były tak przerażone że zatrzymałam sie na chwile wahając sie czy to dobry pomysł. 
- Nie bój sie. - Cmokną mnie w policzek i usiadł obok Zayna i Perrie na kanapie. 
Hazz wyjaśnił im wszystko po kolei co zajęło ponad godzine. Mimo ze wszyscy znali już prawdę , nadal byli przerażeni.
- Czyli jesteś duchem ? Zajebiście.. Widzimy ducha. - Zbulwersował się Zayn
- Nie jestem duchem. Gdybym nim był , Sami nie mogłaby siedzieć mi na kolanach. - Sami... Uśmiechnęłam sie od ucha do ucha i wtuliłam w niego jak małe dziecko zapominając o wszystkim co własnie dzieje się wokół. Tak dawno tego nie słyszałam , zwłaszcza z jego ust.  Wsłuchałam sie w bicie jego serca. Nie mogłam uwierzyć ze był żywy. Żywy i cały mój. Dzisiejszy dzień będzie najlepszym dniem mojego życia ! 


* Oczami Harrego *

Siedziałem tam żywy , świadomy tego co się dzieje , mogłem pogadać z przyjaciółmi , być z moją Sami. Dziś zaplanowałem naprawde wiele rzeczy które zaskoczą nie tylko moich przyjaciół ale także moją ukochaną. 
- Dziś wybieramy się na plaże , na drugi koniec miasta. Tam gdzie nikt mnie nie znał. - Powiedziałem uradowany tuląc moje słoneczko.
- Jesteś pewnien ? Jesli cię ktoś zobaczy , to zmieni..
- Tak wiem. Spokojnie Liam. Wiem co robie. - Uśmiechnąłem się do niego.  


Kochani !

Nie wiem kiedy pojawi się następny rozdział bo mam bardzo poważne problemy zdrowotne. Od wczoraj spędzam 8 godzin nawet więcej w szpitalu więc.. Chyba rozumiecie. 
Postaram się w międzyczasie coś pisać , sklejać itp. 
Mam nadzieje że rozdział się podobał :))