piątek, 10 stycznia 2014

Rozdział 44


Nie wiedziałam gdzie pojade , wiedziałam tylko tyle , że musze uciec od tego wszystkiego , najlepiej tam gdzie był Harry..
- Jestem tutaj kochanie -  Szept dobiegł z siedzenia obok. Przełknęłam głośno śline i powoli obróciłam głowe , zerkając na droge. Pusto. 
- Idiotko czego ty sie boisz? To tylko twoja wyobraźnia ! - Skarciłam się na głos.
- Nie jestem twoją wyobraźnią - Znów głos dobiegł z siedzenia obok. Nie obejrzałam sie. Jechałam dalej. - Boisz się mnie ? Dobrze wiesz że zginąłem dla ciebie, żeby uratować twoją rodzine! - Bałam sie. Bałam sie jeszcze bardziej niż kilka minut temu. Duchy przeciez nie istnieją. Wjechałam na autostradę jadąc prosto przed siebie. Nie wiedziałam gdzie jade , jechałam prosto przed siebie. Po 5 min w oddali na moim pasie pojawiała się postać. Zjechałam na lewy pas i po chwili postać pojawiła się na nim. Zwolniłam i znów zmieniłam pas na prawy. Postać znikła. Przyśpieszyłam bo jakiś kierowca z tyłu mnie wytrąbił. Byłam coraz
bliżej tego kogoś. Gdy byłam zaledwie kilka metrów postać znikneła , rozpłynęła sie dosłownie. Wzięłam głęboki wdech i jechałam dalej. Popatrzyłam ile jade na godzine , gdy podniosłam głowe ok 2 metrów przede mną pojawił sie Harry. Gwałtownie nacisnęłam hamulec i skręciłam aby go wyminąć. 


***
- Kochanie ? Nathalie? Nic ci nie jest? Słyszysz mnie? - Otworzyłam oczy i przekręciłam głowe w strone z której dobiegał głos, Harry stał i patrzył na mnie. Był przerażony. 
- Czy ja umarłam?
- Nie , nie umarła Pani. - Usłyszałam jakiś obcy głos. Popatrzyłam w strone z której  dochodził. Jakiś mężczyzna w czerwonym ubraniu zakładał mi kołnierz. 
- Nie chciałem tego. Przepaszam. -
- Harry nie widze cie. - Rozpaczliwie ruszałam oczami próbując znaleźć jego sylwetkę.
- Do kogo Pani mówi? - Zostałam podniesiona i położona na coś twardego po czym przewieziona do jakiegoś auta. Nie wiedzialam co sie ze mną dzieje , nie wiedziałam gdzie jestem i co sie stało. 
- Jesteś w karetce. Miałaś wypadek. Wszystko będzie dobrze. Obiecuje.- Harry pojawił się z nikąd.
- Boje sie Harry.
- Nie bój sie. Jestem przy tobie. - Wziął moją ręke i delikatnie pocałował. Po tym straciłam przytomność .

    - Tak , wszystko z nią dobrze. Złamana noga , lekki wstrząs mózgu i wiele zadrapań. Pańska narzeczona miała naprawde wielkie szczęście. - Usłyszałam głos jakiegoś mężczyzny. Na słowo " narzeczona" otworzyłam oczy w poszukiwaniu Harrego jednak nie zobaczyłam jego , lecz Nialla rozmawiającego z lekarzem. 
- Jeśli się obudzi zawołać Pana ?
- Nie , nie trzeba. Jej stan jest stabilny. Pielęgniarka przyjdzie zmienić kroplówkę za 30 minut. - Powiedział i wyszedł. 
- Nathalie. - Szept dobiegł z prawej strony. Obróciłam powoli głowe. 
- Harry ?
- Pozwalasz na to żeby podawał sie za twojego narzeczonego? 
- Nathalie wszystko ok? Widzisz tam coś ? - Usłyszałam głos Nialla i sekunde później trzymał mnie za ręke. Powoli wyślizgnęłam dłoń z jego uścisku.
- Nie , nic.  - Odkręciłam głowe w jego strone.
- Lekarze mówili ze z kimś rozmawiałaś.
- Byłam na wpół przytomna , mogłam majaczyć coś bez sensnu. 
- Nathalie wiem ze coś ukrywasz. - Za Niallem pojawił się Harry kiwający głową. 
- Nie pozwól mu żeby odkrył naszą tajemnice. - 
- Ale ty nie istniejesz.. - Szepnęłam
- Co mówiłaś? 
- Co? Ja nic nie mówiłam. Masz jakies chore urojenia. - Odkręciłam sie plecami do niego i wpatrywałam sie bez sensu w ściane próbując zasnąć.

* SEN NATHALIE * 

- Sami.. - Krzykną Harry z salonu.
- Już ide, daj mi jeszcze pięć minut!.
- Słysze to już 3 raz! - Zaśmiał sie.
- Też cie kocham.- Ostatnie muśnięcia szminką i gotowe. Poprawiłam fryzurę , sukienke i założyłam 13 centymetrowe szpilki. Byłam teraz niższa od Harrego tylko o 2 centymetry.
- Już !?
- Tak już schodze! - Chwyciłam z pokoju sweterek oraz torebke i zeszłam na dół. Powoli schodziłam po schodach. Nie byłam przyzwyczajona do chodzenia na szpilkach , nawet tego nie lubiłam. - Łał.. Nathalie wyglądasz.. Łał. - Hazz stał oparty o drzwi a w ręku trzymał czerwoną różę. - Proszę to dla ciebie. - Podał mi kwiatek całując delikatnie w policzek.
- Oh.. Nie musiałeś. - Wstawiłam różę do flakonu który stał na blacie kuchennym , złapał mnie za ręke i wyszliśmy. Na dworze szalała burza. Wiatr był tak silny że nie mogłam iść. Harry za to szedł normalnie i nawet nie mókł przez deszcz. Otworzył mi drzwi i pomógł wsiaść. Jechał bez włączonych wycieraczek cały czas 120 km/h.
- Harry boje sie. 
- To dobrze. - Uśmiechną sie.
- Zatrzymaj sie. Prosze. 
- Nic  z tego kochanie. - Jego głos się zmienił. Spojrzałam w jego str  a na miejscu kierowcy był jakaś czarna postać. 


Obudziłam sie z krzykiem.
- Csii. Jestem przy tobie.  - Harry gładził kciukiem mój policzek.
- To nadal sen? - Zapytałam otwierając szerzej oczy.
- Nie kochanie. To rzeczywistość. Śnił ci sie koszmar. To nie byłem ja. Ja nie wnikam w twoje sny.
- Więc kto ?
- To trudno wyjaśnić. 
- Spróbuj chociaż. - Chwyciłam jego dłoń.
- Zabiłem Huntera. A on mści sie w tej chwili na mnie. Wie że zabije mnie tym że skrzywdzi ciebie.
- Nie jesteś martwy ? 
- Niekoniecznie. Nie żyje ale też nie jestem martwy. Nie moge iść ani do góry ani na dół. Błąkam sie tak wiesz. Wierzysz w Boga ?
- Nie bardzo. Ale rozumiem o co ci chodzi.
- Własnie. Mam "niedokończone sprawy" na ziemi.
- Jakie? - Zapytałam marszcząc czoło.
- Ślub z tobą , rodzine .. Życie
- Ale ja.. Dziecko.. Lekarz.. Ja musze sie dowiedzieć co z dzieckiem. - Wstałam i poszłam do pokoju pielęgniarek.
- Dlaczego pani wstała? Ma Pani gips na nodze jak to możliwe że.. 
- Nie ważne. Co z moim dzieckiem ? Prosze zawołać lekarza. - Zaczęłam sie trzęść z nerwów. 
- To Pani jest w ciązy !? - Pielęgniarka wybiegła z pokoju.
- Prosze wrócić na sale , lekarz zaraz do Pani przyjdzie - Powiedziała inna. Wróciłam ale Harrego już nie byłam. Przejechałam opuszkami palców po brzegu łóżka. Jak ja cholernie chciałabym żeby on żył. Żeby mógł mnie przytulić. 
Z moich oczy wypłynęły dwie samotne łzy. 
- Jedziemy - Pielęgniarka pomogła mi usiąść na wózek i udałyśmy się do pomieszczenia gdzie lekarz zrobił mi USG.
- Dlaczego nie powiedziała Pani lekarzom karetki , że jest Pani w ciązy ?
- Nie wiem. - Odkręciłam głowe i nie patrzyłam na ekran USG. 
- Dlaczego nie patrzysz na nasze dziecko ? - Harry siedział na krześle obok mnie. Nie odpowiedziałam mu. Płakałam. Dlaczego on musiał umrzeć! Dlaczego teraz?  
- Z dzieckiem wszystko dobrze. Początek pierwszego miesiąca. Gracie włóż wydruk USN do karty pacjentki .


* Dwa tygodnie później * 

Codziennie rozmawiałam z Harrym , przyjaciele zaczęli podejrzewać że zwariowałam , ale nie mogłam im powiedzieć prawdy. Posłaliby mnie do psychiatryka! Dzisiejszy dzień był chłodny i pochmurny.
- Co ty na to , żebyśmy pojechali do kina ? - Zaproponował Niall siadając obok mnie na kanapie.
- Nie , dzięki. - Odmówiłam patrząc zdjęcie Harrego wiszące nad telewizorem. Uzależniłam sie od niego , od jego decyzji , od jego obecności.
- Zmieniłaś sie od jego śmierci. Gadasz ze sobą , widzisz duchy , jego śmierć wyżarła ci mózg. Musisz żyć dalej Natt. - Mówił spokojnym tonem ale wyczułam że jest zły.
- Jak śmiesz? - Spojrzałam na niego. - Gdybyś ty stracił najważniejszą osobe w twoim życiu , gdybyś stracił swój świat. Swój sens życia.. Ciekawi mnie jakbyś sie zachowywał.
-Żyłbym dalej. 
- Szczerze wątpie.
- Całowałaś mnie. Kupiłem ci wszystko czego potrzebowałaś ! I chciałem dać o wiele wiele więcej ! - Przysuną sie bliżej.
- To nic nie znaczyło Niall! Nic. Zwykły pocałunek. Nic do ciebie nie czuje. - Skłamałam. 
Niall bardzo mi pomógł , był moim przyjacielem i bardzo go Kochałam , ale nie tak jak on mnie. Wstałam i poszłam do siebie. Gdy otworzyłam drzwi uderzył mnie jasny promień słoneczny. Wzięłam laptopa i zaczęłam przeglądać wspólne zdjęcia. Ja , Harry i szczęście.
- Dlaczego sie ranisz?
- Tęsknie za tobą. Jest jakiś sposób zeby przywrócić cię do żywych ?
- Nie wiem. Naprawdę nie wiem. 
- Źle się czuje , pójde spać. - Zamknęłam laptopa i połozyłam sie zakładając na siebie jego luźny sweter. 


   Obudziłam się w czyimś domu. Rozejrzałam się nerwowo po pokoju w którym się znajdowałam. Czarne ściany i jedna mała lampka stojąca na stole nie pomogły mi w rozeznaniu się gdzie jestem. Wstałam ze skrzypiącego łóżka. Byłam bosa i ubrana w jakąś zwiewną koszule. Obciągnęłam ją do dołu i ruszyłam przed siebie. Otworzyłam delikatnie drzwi które zaskrzypiały i weszłam na korytarz. Usłyszałam głosy dobiegające z innego pokoju. Podeszłam bliżej , starając sie zachowywać jak najcisze , jednak skrzypiąca stara podłoga nie pozwalała mi na to.
- Dlaczego ją tu wciągnąłeś !? - Głos Harrego roznosił się po całym domu. Nie wiedziałam co sie dzieje.. Bałam sie. Znó tak bardzo sie bałam. " Cholera. Nathalie zachowaj spokój. To pewnie kolejny sen w którym Hunter próbuje cię przestraszyć! Pamietaj o dziecku.. Spokojnie. " Wzięłam głeboki wdech i nasłuchiwałam dalej.
- Chciałeś być z nią. Żyć , założyć rodzine..
- ALE NIE W TYM ŚWIECIE !
- Nie jestem cudotwórcą. Ciebie nie można powrócić do żywych , ale ją do martwych.. To pestka.
- ZABIŁEŚ JĄ ?! - Wrzask Harrego uderzył w moje uszy a do oczu napłynęły mi łzy. Cisza. Czy ja nie żyje ? Czy to koniec? To nie może być prawda. Oparłam się o ściane i osunęłam po niej siadając na podłodze.


Mam nadzieje że rozdział się wam podoba. Jak myślicie ? Hunter zabił Nathalie żeby zemścić się na Harrym ? Czy może to kolejny koszmar ?
DOWIECIE SIĘ W NASTĘPNYM RODZIALE ! :)

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Odpowiedzi Na Pytania

1. Ile masz lat?

* Skończone 16

2. Jak długo zajmuje ci pisanie jednego rozdziału?

* Jeśli mam wene to ok godziny max półtorej. Kiedy jej nie mam nawet tydzień.

3. Jakie masz plany na przyszłość?

* Chciałabym zostać :
- Tancerką (Od dziecka kocham tańczyć)
- Weterynarzem (Uwielbiam pomagać zwierzętom , ogólnie je kocham)
- Pielęgniarką (To ostatnia opcja na prace w przyszłości)

4. Ty jesteś na zdjęciu?

* Nie. To główna bohaterka tego opowiadania.

5. Skąd jesteś?

* Lublin

6. Masz chłopaka?

* Można powiedzieć , że tak.

7. Dasz link do drugiego bloga?


8. Kiedy będzie kolejna część?

* jutro albo pojutrze 

9. Skąd czerpiesz inspiracje.

* Z filmów , innych blogów ,  życia codziennego. Ze wszystkiego z czego się da.

10. Od kiedy piszesz opowiadania?

* Od ok 2 lat. Tak na oko.

11. Jak to się stało że zaczęłaś pisać?

* To bardzo ciekawa historia. Przynajmniej dla mnie.
   To było jakoś wtedy kiedy zaczęłam sie interesować One Direction. Znalazłam bloga o Harrym który miał ponad 140 rozdziałów. Bardzo mnie wciągnął , mnie i moją (już byłą) przyjaciółkę. Gdy przeczytałam wszystkie rozdziały postanowiłam zacząć pisać opowiadanie o Niallu. Napisałam 4 rozdziały i wysłałam je przyjaciółce z pytaniem " Jak ci się podoba? ". Nie powiedziałam ze ja to napisałam. Gdy przeczytała powiedziała , że jest zaje*iste i żebym dała jej linka do tego opowiadania. Wtedy powiedziałam że ja to napisałam. Była mega zdziwiona. Powiedziała że mam talent i że musze coś w tym kierunku zrobić.

12. Napiszesz ksiażke? 

* Nie wiem. Zastanawiam sie nad tym już od dawna. Naprawdę , ale nie wiem o czym miałaby być. Bo przecież nie wszyscy lubią 1D. A o nich opowidania wychodzą mi najlepiej. Spróbuje napisać zwykłe. Również na blogu i zobacze waszą reakcje. Jeśli się wam spodoba , zrobie coś w kierunku napisania ksiażki.

13. Widzisz siebie w przyszłości jaki pisarkę?

* Nie , chyba raczej nie. 
  Nie mam aż takiego talentu żeby iść w takim kierunku.

14. Czy jest jakaś osoba która inspiruje cie do pisania?

* Oczywiście. To Chłopaki z One Direction

15. Jak nazywają się twoi fani?

* Nie mam fanów. 
   Ale moje przyjaciółki nazwały się #Alexandrator i mówią że tak nazywają sie    moi "fani". Zabawne. Nie jestem kimś kto zasługuje na "fanów"

16. Jakiej muzyki słuchasz?

* Różnej. Słucham tego co mi wpadnie w ucho.

17. W której jesteś klasie?

* 3 Gim , ale powinnam być w 1 LO.

18.  Wiesz że piszesz najlepsze opowiadnia?

* Nie pisze najlepszych. Znam wiele innych blogów które są lepsze od mojego. 

20. Wiesz , że wolno piszesz opowiadnia?

* Wiem. Staram sie pisać jak najszybciej ale to naprawde nie zalezy ode mnie. Jeśli mam wene to potrafie pisać nawet całą noc. Jesli jej nie mam nie napisze kompletnie nic. Pustka w głowie.

21. Wiesz , że są one cudwone ale krótkie?

* Wiem. Macie wybór
- Moge wstawiać często rozdziały ale krótkie
lub
- Moge wstawiać rzadko ale długie.

22. Wiesz, że Cię kochamy?

* Jakie to kochane <3 Ja też was kocham , bardzo bardzo. 

23. Kiedy będzie następna część?

* jutro lub pojutrze

24. Co Ci daję siłe do pisania i wenę?

* Siłę do pisania? Mam ją zawsze :p
   A wene dają mi filmy (niektóre) i dwa blogi które czytam.

25. Wierzysz w Larrego?

* Wierzę ♥

26. Dlaczego taki temat bloga?

* W sensie dlaczego Fanfiction?

Czytałam bloga Black. Niektórzy z was go znają. On był w tym temacie jak i wszystkie inne blogi tej autorki. One zainspirowały mnie do napisania Fanfiction/Dark.

27. Co będzie w następnym rozdziale?

* Niespodzianka . Powiem tyle , że będzie sporo Harrego.

28. Co skłoniło cię do napisania bloga?

* Na początku nie chciałam pisać bloga i założyłam stronke o Opowiadaniach , później ludzie którzy je czytali namówili mnie na założenie bloga aby więcej osób mogło czytać to co pisze.

29. Kogo z 1D Najbardziej lubisz?

* Każdego oczywiście ♥ 



Mam jeszcze do was prośbę. 

NIE NOMINUJCIE MNIE DO ŻADNYCH LIBSTER COŚ TAM!. 

Po 1. Nie czytam 10 blogów , czytam dwa które miają ponad 40 tys wyświetleń.
Po 2. To jest dla blogów o małej liczbie wyświetleń..
Po 3 . Nie jara mnie to ale dziękuje za nominacje ale błagam
NIE RÓBCIE TEGO!


Do : Natlia Styles

Bardzo mi przykro że nie dałaś szansy opowiadaniu. To że go "uśmierciłam" nie znaczy że on nie powróci do żywych ani że nie będzie sie pojawiał w opowiadaniu... No ale trudno. Przykro mi z tego powodu ...

piątek, 3 stycznia 2014

Niespodzianka Dla Czytelników ! :)

NIESPODZIANKA !!


Do 05.01.2014 do godziny 20:00

Możecie zadawać mi pytania (w komentarzach ) dotyczące blogów , mojej twórczości (np skąd biore wene , czy czerpie z czegoś inspiracje itp) . Możecie zadawać mi pytania również na temat mojej osoby. 

Na pytania odpowiem w poście 05.01 lub 06.01


Dziękuje za każde wejście na bloga oraz za każdy komentarz

ZACHĘCAM RÓWNIEŻ DO GŁOSOWANIA W ANKIECIE KTÓRE BLOGI CZYTACIE :)


~Ola Horan

środa, 1 stycznia 2014

Rozdział 43




- Będziemy razem na zawsze...zawsze...zawsze - To słowo odbijało mi się w głowie niczym fala. Gwałtownie skręciłam jadąc wprost na słup.
- Nathalie !!! - Krzykną Liam łapiąc za kierownice i skręcając w innym kierunku. Staneliśmy na parkingu pod cmentarzem z piskiem opon , oddychałam szybko i patrzyłam sie w jeden punkt zaciskając ręce na kierownicy. Ktoś zapukał w szybe odrywając mój wzrok od ... sama nie wiem od czego. 
- Chodźcie już , zaraz się zacznie. - Perrie otworzyła mi drzwi i pomogła wysiąść , Liam przerażony wyją z bagażnika wielki wieniec i zaniósł go do małego kościółka. 
- Wygladasz pięknie- Usłyszałam za soba delikatny głos ... mojej mamy. Odwróciłam się gwałtownie i zobaczyłam Nicole stojącą wraz z mamą , rzuciłam się im w ramiona.
- Tak bardzo za wami tęskniłam. - Byłam szczęśliwa ale byłam też.. zrozpaczona , nareszcie miałam przy sobie najbliższych ale nie miałam JEGO. Uwolnił je kosztem swojego życia...Jak mogłam na to pozwolić.. To JA powinnam zginąć za niego.. Łzy napłynęły mi do oczu , ale starałam się być silna . Nie płakałam. Podeszliśmy pod drzwi kaplicy. Stanęłam i nie mogłam dać kroka dalej widząc jego trumne , otwarta. Kto pozwolił na to aby trumna była otwarta !? Harry nie chciałby żeby ludzie zapamietali go takiego ... 
- Dlaczego trumna do cholery jest otwarta !? - Szepnęłam nerowo na ucho Pezz.
- Zanim przyszłaś , Harry powiedział , ze chciałby aby jego trumna byla otwarta. Chciał aby każdy widział że zginą  z miłości. - W moich oczach cisnęły się łzy , nie pozwoliłam im jednak wypłynąć.
-Idź.. Pozegnaj go.. - Mama pchnęła mnie do przodu , oczy wszystkich spoczęły na mnie .
Harry i Nathalie przed wyjazdem do Polski
(Nathalie w nowym kolorze włosów)
Pierwszy nerwowy krok a oczy wszystkich podążały za mną , im bliżej niego , tym więcej łez napływało do moich oczu a kolana robiły się jak z waty. Stanęłam przy trumnie , nogi odmówiły posłuszeństwa , zachwiałam sie . Niall odrazu podbiegł i złapał mnie obejmując w pasie 

- Nie , chce sie z nim pożegnać . - Powiedziałam gdy chciał odprowadzić mnie na ławkę. Opuszkami palców przejechałam po nienaruszonym kawałku skóry Harrego , na policzku.
- Tak bardzo cie przepraszam... Nie powinnam byla cie zostawiać , wyjeżdżać... Nie chciałam tego. Cholera dlaczego tak musiało sie stać !? Dlaczego musiałeś zginąć. Harry ja... Ja jestem w ciąży - Szepnęłam prawie niesłyszalnie. Ucałowałam jego usta i odeszłam siadając na ławke i zanosząc sie gorzkim płaczem. Wszyscy zebrali się wokół mnie zapewniając że będzie dobrze , że Harry jest obok mnie , ze nie chciałby żebym płakała.
- Jesteś w ciąży .. ciąży.. ciąży ? - Znów ten głos. Wstałam gwałtownie rozglądając sie po kościele.
- Słabo mi. - Szepnęłam a Niall wyszedł ze mną przed kościół.
- Już dobrze ? - Usiedliśmy na ławce.
- Nie , nic nie jest dobrze.
***
Po pogrzebie poszliśmy na tzw "stypę" czyli obiad itp.. To był mój najgorszy dzień w życiu , ten moment , kiedy spuszczali jego trumnę w dół , nigdy nie widziałam żeby ktoś płakała tak , jak ja płakałam wtedy wtulona w tamie Nialla. Ja wiem że Harry był wtedy przy mnie , wiem że patrzył i bolało go serce że nie może mi pomóc.. Czułam to..
 Po wszystkim pojechaliśmy do domu , ja oczywiście poszłam do pokoju Harrego i już miałam się kłaść kiedy drzwi do pokoju otworzyły się z impetem przez co aż podskoczyłam . Odwróciłam sie ale nikogo nie było.

- Natt wszystko ok ? Słyszałem huknięcie.! - Krzykną Zayn ze swojego pokoju.
- Nie , wszystko ok ! - Odkrzyknęłam zamykając drzwi. Rozpięłam sukienke która bezwładnie spadła na ziemie , poczułam zimno opływające moje ciało , jakby mnie ktoś dotykał ,stałam sparaliżowana strachem.
- Jestes taka piękna.. Chciałbym cie teraz.. Oh..- Podmuch zimnego powietrza przeleciał przez moje ciało a w pokoju zapanowała głucha cisza. Co sie ze mą dzieje do cholery !?  Czy ja słysze.. Harrego !? 
- Ogarnij sie idiotko , duchy nie istnieją. On odszedł .. Nie ma go !- Powiedziałam na głos pukając sie w czoło. Rozebrałam sie i połozyłam do łóżka , okryłam się kołdrą i wtulona w jego ubrania próbowałam zasnąć. 


*Kilka minut później*
Cholera ! Jak tu zimno. Zwlekłam sie z łożka i podeszłam do okna.. 
- No zamknięte. - Znów mówiłam do siebie. Na plecach poczułam dotyk , odwróciłam sie gwałtownie cofajac sie do parapetu , rozejrzałam sie po ciemnym pokoju próbując dostrzec jakiekolwiek oznaki życia. Rozgladałam sie powoli i dokładnie. Mój wzrok przykół róg pokoju , obok mojego łóżka. Kurwa ja coś ćpałam !? Coś tam było. Wysoki , dobrze zbudowany .. MĘŻCZYZNA !? Zbliżał sie , nie widziałam go dokładnie , jakby obraz mi się rozmazywał. Widziałqm tylko czarny cień. Czułam jego obecność i widziałam dwa malutkie światełka , którymi były jego oczy . Czarne zasłony nie pozwalały mi na odgadnięcie czy to dzieje sie naprawde czy to tylko mój umysł rozpaczliwie próbuje przywrócić Harrego do życia. Podszedł tak blisko że czułam jego oddech na swojej szyji.. Pachniał jak.. Harry. Dotkną mojego policzka. Nie czułam ludzkiego dotyku , czułam zimny powiew wiatru.Był prawie nie wyczuwalny. Głośno przełknęłam śline oblizując suche usta. Oddech przyśpieszył a adrenalina skoczyła do granic możliwości. 
- Nathalie ! Natt gdzie jesteś ?! - "Stwór" odwrócił sie i w ułamku sekundy znalazł sie pod drzwiami . Po policzku spłynęła pojedyńcza łza która automatycznie upadła na ziemie. Znów sie odwórcił , już był przy mnie. Wydawał dziwne i przerażające dźwięki.. To nie Harry.. To sie nie dzieje naprawde.. "Twarz" miał tuż przy moim uchu wydając jakieś niezrozumiałe dźwięki , jakby chciał sie porozumiec. To był koszmar.. To nie mogło się dziać naprawde ! Na korytarzu zapaliło się światło wpuszczając malutkie promienie przez dziurę między drzwiami a podłogą. Ktoś zapukał w drzwi .
- Natt , prosze otwórz . Ja wiem.. Wiem ze to jest dla ciebie cięzkie , tak jak dla nas wszystkich ale porozmawiaj ze mną. Nie oddalajmy sie od siebie. Potrzebuje cie. - Bałam sie odezwać. Bałam sie że TO coś mu zrobi. Nie bałam sie o własne życie , ale o życie przyjaciela. Nauczyłam sie tego od Harrego , że życie najbliższych jest ważniejsze od własnego. Niall chwycił za klamke i uchylił drzwi chcąc wejść , te natychmiast trzasnęły , zatrzaskując sie. Głośno krzyknęłam (pisnęłam) ze strachu osuwając sie po ścianie na ziemie.  Blondyn nerwowo szarpał za drzwi a ja chwiciłam latarke i zaczęłam swiecić po pokoju. Gdy trafiłam na czarny cień , żarówki w latarce pękły przez co znowu krzyknęłam. Zamknełam oczy i podciagnęłam kolana pod brode. Huk. Podniosłam szybko głowe , drzwi leżały na ziemi a w miejscu gdzie wcześniej one były , stał Niall Zayn i Liam. Wstalam i zapłakana rzuciłam sie Niallowi na szyje .
- Nathalie co tu sie stało !? - Liam rozejrzał sie po pokoju .
- Nie wiem , nie mam pojęcia.. Niall boje sie . - Płakałam jak szalona w ramie blondyna.
- Cssiii. Zabiore cie stąd. Chodź. - Obią mnie w pasie i zabrał z pokoju, wyszliśmy przed dom.-Oddychaj spokojnie . Już dobrze.. jestem przy tobie. Natt , co się właściwie tam stało ?
- Nie wiem , coś było w pokoju..
- Człowiek ? - Zapytał patrząc na mnie jak na wariatke.
- Nie.. To nie był człowiek , nie wiem co to było.. Niall boje sie nie chce tu mieszkać..
- Uspokój się. Doskonale wiesz że duchy nie istnieją ! -Nerwowo wstał i uderzył pięścią w stolik
- Niall boje sie.. - Patrzyłam na niego przerażona.
- Harrego już nie ma.. Pogódź sie z tym ! - uderzyłam go w twarz z calej siły i wbiegłam do domu , w pośpiechu ubrałam sie w byle jakie ubrania , chwyciłam torebke i wybiegłam z domu biorac po drodze buty z przedpokoju.
- Nathalie poczekaj ! Nie chciałem ! - Wsiadłam do auta Harrego i z piskiem opon odjechałam.





Kochani !
Mamy już rok  2014 mam nadzieje że ten rok przyniesie wam i mi wiele wiele nowych rozdziałów :)
Co do śmierci Harrego ..
LOCZEK BĘDZIE POJAWIAŁ SIE W ROZDZIAŁACH DO KOŃCA OPOWIADANIA ! Nie mówcie że to opowiadanie jest do dupy bo Harry nie żyje ale nie wiem czy wiecie , główną bohaterką opowiadania jest Nathalie a nie Harry. Prosze , dajcie szanse nowym rozdziałom , obiecuje ze nie pożałujecie ! 


piątek, 27 grudnia 2013

Rozdział 42

Stanęłam przed drzwiami i zadzwoniłam po taksówke.
- Nicole ? - Usłyszałam głos blondyna za sobą. Zignorowałam go. - Prosze pogadaj ze mną. - Podszedł bliżej
- Nie mamy o czym. Wracaj do swojego bogatego życia , ćpania , ruchania i niebezpiecznych akcjii. Wracaj do swojego świata. 
- Jestem w moim świecie , jestem PRZY moim świecie - Pociągną mnie za ręke abym podeszła bliżej , spojrzałam w jego niebieskie tęczówki , były takie hipnotyzujące takie... Moje myśli przerwał jego pocałunek .  Namiętny ale bardzo czuły. Złapał mnie w talii i przyciągną bliżej. Jedną ręke położyłam na jego ramieniu a drugą na przedramieniu.  Pocałunek trwał dość długo , oderwał nas od siebie klakson taksówki.
- Uważaj na siebie. - Cmokną mnie w czoło i zapakował walizke do bagażnika.
- Zadzwonie jak wyląduje.
***
Zdenerwowana wbiegłam do domu. Ktoś leżał na kanapie a obok niego siedziała Perrie. Zayn ? Niee. Nie możliwe. Niepewnie podeszłam do kanapy. Do moich oczu cisnęly się łzy które chwile później wypłynęły jak z kranu. Kolana zrobiły sie jak z waty i zakręciło mi sie w głowie.
- Nicole on... - Zamknęłam oczy starając się stracić na chwile słuch i nie słyszeć tego co Pezz chce mi powiedzieć. Gdy już miała dokończyć zadzwonił telefon
- Hej słoneczko - Usłyszałam głos Nialla. Ogarnełam sie na szybko 
- Heej. 
- Jak sie czujesz ? Wylądowałaś już ?
- Tak , ale nie moge teraz rozmawiać. Zadzwonie później.- Rozłączyłam sie i opadłam na kolana. - Czy on... Czy on nie żyje ?
- Odchodzi.- Pogłaskała mnie po ramieniu i pomogła mi wstać. Spojrzałam na jego czerwono-czarne blizny i spaloną skóre. Z oczu znów popłynęły mi łzy. Podeszłam do niego. Cały był poparzony. Przęłknęłam głośno śline . Jego prawa dłoń wyglądała najlepiej , byla najmniej poparzona , tak samo jak twarz. Spojrzał na mnie , podniósł ręke i chwycił lekko moją , po chwili jednak póścił ją. Nie miał siły , umierał. Moje policzki zalały sie łzami , a obraz zrobił sie rozmazany przez nadmiar wody w oczach. Kucnęłam przy nim i złapałam go za ręke. Wzią ją i resztkami sił położył na swoim sercu , był gorący a jego spalona skóra kleiła sie z moją ręką.
- K..Kocham Ciee - Jego oczy się zamknęły a klatka piersiowa przestała się ruszać.
- NIE !!! HARRY NIEE BŁAGAM !!!! - Potrząsałam jego ręką jak szalona
- Sami.. On już.. Chodź - Liam wzią mnie w objęcia i chciał odciągnąć lecz cały czas trzymałam ręke Harrego .Wyrwałam sie brunetowi i wtuliłam sie w loczka
- Harry kocham cie błagam wróć ! Przepraszam za to wszystko , za zerwanie zaręczyn , za wyżycie sie na tobie , na to że pozwoliłam żebyś tam jechał.. KOCHAM CIE ! - Wykrzyczałam prosto w twarz. Nic. Głucha cisza zapanowała w salonie , słychac było tylko cięzkie oddychanie i płacz.  
- Chodź już - Liam podniósł mnie siłą i wyniósł przed dom , widziałam tylko jak Louis zakrywa ciało Harrego białym prześcieradłem. Wyrywałam sie , biłam go , kopałam a nawet gryzłam. Gdy znaleźliśmy sie już w salonie postawił mnie na ziemi i przytulił . Przytulił mnie jak nigdy dotąd. Milczał. 
- Liam to moja wina !  Przezemnie on nie żyje.  Mogłam sama sie tym zająć.
- Wtedy ty byś zginęła.
- Wolałabym zginąć za niego. On zasługiwał na życie.. Był dobrym człowiekiem. - Wpadłam w histerie , nie mogłam złapac oddechu , zaczęłam sie dusić.
***
Dziś dzień pogrzebu Harrego. Odwołałam spotkanie z Zackiem , nie dzwonie do Nialla , rodziny , nie wychodze z pokoju. Leże na łóżku wokół rzeczy loczka. 
Perfumach , ubraniach , broniach , zdjęciach.
Płakałam godzinami nie jedząc i nie pijąc. Przez 4 dni leżałam w jego rzeczach , czując jego zapach , oglądając filmiki , zdjecia.. Znów płacz. Jego zapach unosił sie w całym pomieszczeniu stopniowo się z niego ulatniając , leżąc w jego bluzie pośród tych wszystich rzeczy czułam jakby był obok. Leżał i wpatrywał sie w moje oczy.
 Jestem sama , odtrąciłam wszystkich. Chcieli mi pomóc kiedy ja chciałam zostać sama. 
- Sami.. 
- Mówiłam ci że masz tak na mnie nie mówić !! Tylko on mógł !- Wrzasnęłam na Nialla stojącego w progu. 
- Przepraszam. Perrie mówi zebyś przyszła na dół , czas sie ubierać. - Zwlekłam się z łóżka i stanęłam przed blondynem. - Wyglądasz pięknie.
- Daruj sb co. ? - Minęłam go i zeszłam na dół.
- Łoo kochana jak ty wyglądasz !? - Wrzasnęła Pezz kiedy odwróciła się do mnie. Potargane włosy nie czesane kilka dni , stare podarte (za duże) na mnie spodnie Harrego i jego już znoszona , przesiąknięta jego zapachem bluza. 
- Normalnie. - Powiedziałam od niechcenia i położyłam sie na kanapie , tak jak wtedy Harry na niej leżał. 
- O nie ! Wstawaj , trzeba cię doprowadzić do ładu. Harry nie chciałby..
- Nie wiesz czego chciałby Harry ! NIKT Z WAS TEGO NIE WIE ! - Poderwałam sie do pozycji siedzącej i krzyknęłam na cały dom. Nikt sie nie odezwał , Perrie odeszła do mnie wymijając chłopaków i wtuliła sie we mnie.  Nie płakałam już , nie miałam siły. Odsunęłam sie od niej i usiadłam na krzesełku przy blacie kuchennym , na którym stało nmóstwo kosmetyków.
- Miejmy już to za sobą 
- Będzie dobrze. - Promienny uśmiech Pezz rozświetlił cały pokój. Zabrała sie za malowanie , czesanie itp po ok 40 minutach makijarz i włosy były gotowe , mimo że mówiłam jej aby mnie nie malowała bo będe płakać , postawiła na swoim. Przyniosła mi czarną sukienke w którą byłam zmuszona się ubrać o 9 wszyscy byli gotowi. 

- Pogrzeb jest na 9:30 więc musimy już wyjeżdżać. - Zayn chwycił mnie w talii i zaprowadził do auta. Było zimno , bardzo zimno i padał deszcz , mogłabym przysiądz że jeszcze godzine temu było gorąco i słonecznie . Czułam go.. Czułam jego obecność.. Stałam przy jego samochodze. Poczułam chłodny powiew który.. To był nie.. Rozejrzałam sie nerwowo w poszukiwaniu jakiegokolwiek znaku.
 - Coś sie stało ? - Zapytal Liam otwierając mi drzwi. 
- Ja poprowadze. - Przeszłam na drugą strone auta czekając na kluczyki
- Natt ja nie jestem pewien..
- Liam.. Mam doła , nie jestem naćpana czy coś.. Zaufaj mi. - Bez słowa wsiadł do auta rzucając mi kluczyki. Siadłam na miejscu gdzie kiedyś siedział Harry, chwyciłam za kierownice i zaciągnęłam sie tym zapachem.
- Natt.. jedziemy - Liam szturchną mnie lekko. Wzięłam głeboki wdech i ruszyliśmy. Wjechaliśmy na prawie pustą dwupasmówke. Przyśpieszyłam.
- Natt zwolnij , nie śpieszy nam sie. 
- Jedź szybciej - Te słowa przemknęły przez moją głowe dosłownie w ułamku sekundy.. Harry?  Rozejrzałam sie po samochodze a później po drodze.
- Nie bój sie , przyśpiesz - Znów ten głos. Bez zastanowienia mocniej nacisnęłam pedał gazu.
- Natt... Zwolnij prosze .. Będzie dobrze  , ja poprowadze tylko zwolnij !  - Liam panikował jak małe dziecko ale ja go nie słyszałam , widziałam że coś mówi ale jego słowa nie docierały do mnie. 




KOCHANI !

Czy coś jest nie tak ? Nie podoba wam sie blog ? Opowiadanie ? Od pewnego czasu BARDZO spadła ilość wejść na bloga jak i komentarzy , kiedyś było po  30 a nawet więcej kom a dziś max 19. Jesli coś wam sie nie podoba to NAPISZCIE !



Ja wiem , że ja rzadko dodaje rozdziały ale jak wena mnie opuści to potrafi nie byc jej dwa tygodnie! Teraz okres świąteczny , wolne itp :) więc pisze więcej. Mam nadzieje ze statystyki bloga sie poprawią :(

sobota, 21 grudnia 2013

Rozdział 41



* Wizja w głowie Harrego *

- Darcy chodź do mnie szybko , mam coś dla ciebie - krzyknąłem z przedpokoju a chwile później moja córeczka stala przedemną uśmiechnięta.
- Co to takiego tatusiu? - Z niecierpliwości podskakiwała jak mała piłeczka.
- Wraz z tatą , mamy dla ciebie prezent. - Natt stanęła za mną , łapiąc mnie za ręke i opierając sie o mój bark.
- Jaki !? Jaki !? - Zagwizdałem a do domu wbiegł mały piesek rasy lablador
- Wszystkiego najlepszego księżniczko - Kucnąłem a Darcy wtuliła sie we mnie.
- Podoba ci sie ? - Zapytała Natt również kucając.
- Jasne mamusiu ! Jest taki śliczny i fajny ! Dziękuje . Jesteście najlepszymi rodzicami na świecie ! - Wstaliśmy , objąłem Natt w talii i patrzyliśmy jak nasza córeczka wybiega za psem na ogród.
- Kocham cie Pani Styles. - Obróciłem ją przodem do siebie.
- A Ja kocham Pana , Panie Styles- Zaśmiałem sie i złączyłem nasze usta w pocałunku.

* Koniec Wizji * 

Ta wizja zraniła mnie bardziej niż cokolowiek na świecie. Zamieniałem sie w Huntera. Zabiłem tylu ludzi a może oni.. Może oni mieli dzieci ? Takie małe.. A ja.. STYLES ! Ogarnij sie! Nie to jest teraz twoim problemem !
- Ocale cie. Ale jeśli piśniesz komuś chociaż jedno małe słówko o tym co sie tu stało zabije ciebie i twoją rodzine ! - Mężczyzna nie zdązył nic powiedzieć , pobiegłem do schodów i po nich zeszłem na piętro -1 rozejrzałem sie. Pusto.
- Nicole !! - krzyknąłem licząc na czyjąś odpowiedź , ale jedyne co zastałem to głucha cisza.

* Oczami Nathalie *

- Przynieś mi sałate ! - Krzyknęłam do Nialla
- Sama ja sobie weź - Pokazał mi język i z drugiego końca kuchni rzucił mi sałate.
- Dziekuje. - Zaśmialiśmy sie.
- Jak myślisz.. Co sie teraz dzieje w Hiszpanii ? - Zapytałam a mój głos stał sie bardzo poważny.
- Nie wiem. Harry pewnie siedzi w gabinecie planując jakąś akcje która narazi go na śmierć , Zayn i Perrie są na mieście albo bzykają sie na piętrze , Liam i Danielle zapewne są u jej mamy , wylecieli w tym samym czasie co ja a Louis i Eleanor hm.. Nie wiem.
- A ty ? - Spojrzałam na niego.
- A ja stoje własnie w kuchni z najpiękniejszą dziewczyną jaka tylko stąpa po tej ziemi - Mówiąc to podchodził do mnie a na końcu zdania , złączył nasze usta w pocałunku.
Niall był inny. Nie był taki jak wszyscy chłopcy których do tej pory spotkałam. Mimo że był rozpieszczonym gówniarzem , wiedział czego pragnie dziewczyna. Cisze przerwał telefon. Podeszłam do stolika przed kanapą nie patrząc kto dzwoni odebrałam.
- Nathalie !! Musis zwracać teraz !! - Głos Perrie drżał kiedy wykrzyczała "to" do słuchawki.
- Co.. Uspokój sie nie rozumiem cie. - Wzięła głęboki wdech
- Harry pojechał sam do Huntera po twoją mame i siostre. Nie pozwolił nikomu ze sobą jechać. Ja.. ja nie wiem co robić.  
- Perrie.. Oddychaj powoli.. Jest ktoś z tobą w domu ? 
- Wszyscy jesteśmy. Prosze przyjedź. - Rozpłakała sie. W mojej głowie pojawiało sie tysiące sytuacji. Najbardziej dotknęła mnie ta gdzie stałam nad grobem Harrego. Po moim policzku spłynęła pojdyńcza łza.
- Perrie ale ja.. Samolotem będe dopiero jutro albo za dwa dni. - Otrząsnęłam sie.
- Odrzutowiec mojego taty już do ciebie leci. Prosze..  - Rozłączyła sie. Odsunęłam telefon od ucha i usiadłam na kanapie. 
- Co sie stało ? Nathalie jesteś.. Cała blada.
- Harry.. On.. Ja musze lecieć.. - Próbowałam poskładać pojedyńcze słowa w zdanie , ale nie wychodziło mi to najlepiej. Wstałam gwłatownie z miejsca i podbiegłam do walizki , wyrzuciłam z niej wszystkie rzeczy i spakowałam tylko te najpotrzebniejsze. Wzięłam telefon i zadzwoniłam do Pezz.
- Za ile samolot będzie na lotnisku ?
- N-Nie wiem. Zapytaj o PP Edwards 06 . - Rozłączyłam sie i chwyciłam walizke, poczułam silny uscisk na ramieniu
- Co ty robisz ?
- Nie widać ? Lece do Hiszpanii.
- Do niego !? Po tym co ci zrobił!? - Spojrzałam na niego z wściekłością , ale nic nie powiedziałam.
- To nie twoja sprawa !
- Wyrzucił cie z domu. Wysłał do Polski samą. Bił cie. Poniżał. A TY DO NIEGO JEDZIESZ !? - Wzięłam głęboki wdech.
- TO NIE TWÓJ ZASRANY INTERES Z KIM I CO ROBIE ! NIE JESTEM TWOJĄ ANI NICZYJĄ WŁASNOŚCIĄ WIĘC Z ŁASKI SWOJEJ ZABIERAJ TE ŁAPY I DAJ MI JECHAĆ DO HARREGO ! 
- Rób co chcesz.. Wiedziałem że będziesz jego kolejną dziwką..
- Jesteś taki sam jak on - Wyszarpałam sie z jego uścisku i wyszłam trzaskając drzwiami.

wtorek, 3 grudnia 2013

Rozdział 40



Zadowolony Niall siedział rozwalony na kanapie z uśmiechem na twarzy trzymając komórkę przy uchu. Opusciłam telefon i stałam jak słup nie wiedząc co zrobić. Wstał odkładajac urzadzenie na stolik przed kanapą i podszedł wtulając sie we mnie najczulej jak umiał. Odwzajemniłam uścisk czując sie w jego ramionach zaskakująco bezpiecznie.
- Skąd.. Jak ty tu.. Jak to możliwe ?
- Skarbie , jestem Niall.. Niall Horan , bogaty i rozpiszczony dzieciak - Zaśmiał sie.
- A co to ma do tego ?
- Mój ojciec ma 2 odrzutowce. Wskoczyłem w jeden i byłem tu ponad godzine temu. Zdążyłem robić zakupy i pościelić łóżka.
- Łóżka ? 
- Jeśli chcesz , moge spać w hotelu. - Odsuną sie.
- Przestań - Szturchnęłam go. - Jasne że możesz zostać. Harry.. Wie ?
- Zabiłby mnie gdyby sie dowiedział. Zakazał nam jakiegokolwiek kontaktu z tobą , więc nie zdziwie sie jeśli nikt nie zadzwoni czy napisze.
- Nienawidze go. - Poszłam na kanape i opadłam na nią padając plackiem.
- To nie jego wina.
- Bronisz go ? - Uniosłam głowe.
- W żadnym wypadku , ja postąpiłbym tak samo.- Po jego słowach zerwałam sie na równe nogi , podeszłam do niego szybkim krokiem i z ogromną siłą pchnęłam na drzwi wejściowe. Podeszłam bliżej i złapałam go za koszulke.
- Hunter ma moją matke i siostre rozumiesz !? A Harry odesłał mnie do Polski mając najwyraźniej w dupie to co stanie sie ze mną i moimi bliskimi !! - Pchnęłam go mocniej na drzwi.
- On sie tym zajmnie. 
- Nie chce jego cholernej pomocy ! Sama moge sobie dać rade !
- Wiesz co , zabieraj te pieniądze i wynoś sie ! Jesteś taki sam jak on !! - Wyjęłam z torebki koperte z pieniędzmi i kluczykami do auta i wcisnęłam mu ją siłą w ręce. - Klucze do domu oddam ci jak zarobie na coś własnego. - Odwróciłam sie i usiadłam na kanapie chowając twarz w dłoniach. Moje oczy wypełniły sie łzami a ręce zaczęły być wilgotne gdy te kapały. Nie usłyszałam jednak trzaśnięcia drzwi a kroki zbliżające sie do mnie , ktoś usiadł obok mnie,  Nie kto inny niż Niall. Poczułam jak jego ręka wsuwa sie pod moje kolana a druga obejmuje plecy , chwile po tym siedziałam wtulona na kolanach Horana. Oparłam głowe o jego ramie a on lekko musną wargami mój policzek. W mojej głowie pojawiały sie coraz to nowe myśli  i obrazy róznych sytuacji. 
- Przepraszam. - Usiosłam głowe i spojrzałam w jego niebieskie oczy. Było w nich tyle uczucia , troski.. Zbliżył sie aby złączyc nasze usta w pocalunku gdy zadzwonił mój telefon. Zawachał sie o odsuną. Sięgnęłam do torebki i wyjęłam telefon. Harry.
- Czego chcesz ? - Niechętnie odebrałam telefon.
- Sprawdzić czy bezpiecznie doleciałaś.
- Nie powinno cie to obchodzić. Wysłałeś mnie do Polski zostawiając samą sobie , więc nie interesuj sie mną więcej.
- Kocham cie . - Powiedział jakby nie słyszał co przed chwilą mówiłam.
- A ja nie wiem czy kocham ciebie. - Rozłączyl sie bez słowa.

* Oczami Harrego * 

Cisnąłem telefonem o ziemie krzycząc tak głośno jak tylko sie dało. Chwyciłem jej zdjęcie które stało na szafce i rzuciłem nim o ściane powodując odpadnięcie tynku , uderzyłem pięścią w ściane i opadłem ze łzami w oczach na kolana. Począgałem sie i usiadłem obok podrapanego od szła zdjęcia Natt przycisnąłem je do serca
- Tak bardzo cie kocham. - Złożyłem zdjęcie i wsadziłem do kieszeni. Otworzyłem szuflade i wyjąłem wszystkie bronie jakie sie w niej znajdowały obładowywując sie nimi od stóp do głów , szybkim i stanowczym krokiem wyszedłem z pokoju i zbiegłem na dół.
- Wohow.. Styles wyglądasz... Niecodziennie. Wybierasz sie gdzieś ? - Liam przemierzał mnie wzrokiem oczemując przeczącej odpowiedzi.
- Owszem. 
- Jedziemy z tobą - Wtrącił sie Zayn.
- NIE ! To nie wasza sprawa.
- Nathalie jest dla nas jak rodzina. - Perrie oparła sie o Zayna trzymając w ręku broń.
- Nie moge narazić was na śmierć ! Straciłem już najważniejsza osobe w moim życiu i nie zamierzam tracić kolejnych. 
- Nie stracisz do cholery Harry! Jeździmy na akcje od 3 lat a ty teraz boisz sie o nasze życie ? A gdy wysadzaliśmy fabryke ? Gdy walczyliśmy z D. ? Wtedy sie nie przejmowałeś.
- Zamknij sie ! - Ruszyłem w kierunku Mulata jednak szybko stanąłem w miejscu. - Zawsze sie tym przejmowałeś. Myślisz że kazda akcja w której jedno z nas mogłos tracić zycie była fajna? Nie ! Robiłem to bo musiałem , bo to był mój obowiazek , a uratowanie rodziny Nathalie to tylko i wyłącznie MOJA sprawa. A teraz wybaczcie musze iść.
- Pójdziesz z nami albo wcale - Silna dłoń Malika zacisnęła sie na moim barku.
- Cholera Zayn ! Musisz być taki uparty ? Nie wybaczyłbym sobie jeśli któremuś z was coś by sę stało. Znasz Huntera , on nie zawacha sie zabić.
- Dlatego narażasz swoje życie ?
- Narażam je nie dla siebie , tylko dla niej.
- Ona ma cie  w dupie ! - Po tych słowach Pezz wymierzyla soczystego "liścia" w twarz Zayna.
- Nie waż sie tak mówić! - Krzyknęła a ja wykorzystałem moment i wybiegłem wsiadając do auta i odjeżdżając z piskiem opon. Zacisnąłem ręce na kierowncy. Co teraz ? Zabić go ? Zastraszyc ? Porwać ? Przemierzałem puste ulice i po 15 minutach szybkiej jazdy stanąłem pod rezydencją Huntera. Podjechałem pod brame wejściową.
- Styles. - Powiedziałem do małego głośniczka i brama automatycznie się otworzyła. Wjechałem niepewnie i powoli studiując każdy centymetr tej posiadłości. Wyjąłem broń i poołozylem ją pod siedzeniem zostawiając sobie tylko postolet z pełnym magazynkiem. 
- Witam , zaprowa.. 
- Dziękuje , trafie sam. - Przerwałem lokajowi i udałem sie w strone schodów. 

***

Stałem pod drzwiami do gabinetu Huntera już dobre 10 minut zasanawiając sie co mu powiem , co zrobie. Coś w głowie kazało mi uciekać i lecieć jak najszybciej do Natt , ale nie mogłem zostawic jej rodziny. Kochałem ją nad życie.  Wciągnąłem powietrze nosem i otworzyłem z impetem drzwi. 
- Harry.. Wiedziałem ze przyjdziesz. - Powiedział siedząc tyłem do wejścia. Mój oddech przyśpieszył ale starałem sie go opanować.
- Ciekawe. Skąd ? - Oparłem się o ściane uspokajając lekko.
- Dlaczego twoja wybranka opóściła cię w tak szybkim czasie ? - Zacisnąłem ręce w pięści i zagryzłem warge ze złości.
- Interesujące. Skąd pomysł że mnie opóścila ? 
- Oh prosze cie Styles , jesteś zbyt przewidywalny.. - Ruszyłem w jego kierunku ale ochrona mnie zatrzymała.  - Zostawcie go. Nic mi nie zrobi , jest tchórzem. - Ochorna wyszła z pomieszcznia. Stałem na środku pokoju oddychając głęboko. Mój oddech stawał sie coraz bardziej nierówny. Wpatrywałem sie w jego czerwone od narkotyków oczy. Wyjąłem broń i wymierzyłem ją prosto w jego łeb. 
- Zabijesz mnie ? - Ręka zacisnęła sie na spuście.
- Nie. Najpierw pokażesz mi gdzie trzymasz matke i siostre Nathalie !
- Jeśli ją kochasz , znajdziesz jej rodzine. - Podszedłem do niego i przyłożyłem mu pistolet do skroni. - Nie strzelisz.
- Strzele.
- Czekam.
- Nie zrobie tego do poki nie pokazesz mi gdzie jest jej rodzina skurwielu ! - Krzyknąłem 
- Tu ich nie ma. Wysłałem je do Polski , przewidywałem że odeślesz ją do domu. Tylko ona może je odnaleść - zaśmiał sie.  
- Już nikogo nie skrzywdzisz - Wymierzyłem broń w jego serce i bez wachania nacisnąłem spóst , pocisk wyleciał zostawiając po sobie tylko małą dziórke i mnóstwo krwi. Małe kropelki czerwonej cieszy znajdowały sie na mojej ręce , twarzy oraz bluzce. Z uśmiechem na twarzy wyszedłem z jego gabinetu i ruszyłem do auta zabijając po koleji każdą napotkaną osobe. Ale chwila.. Hunter nie wysłałby jej rodziny do Polski ,to byłoby zbyt ryzykowne, nie ufał im. Więc... ONE SĄ GDZIEŚ TUTAJ ! 
Bez zastanowienia pobiegłem do pomieszczenia gdzie "woźny" trzymał wszystkie klucze.
- Witam Panie Sty...- Odwrócił sie przodem do mnie i zamarł. Odbezpieczyłem broń przykładając ją do małego okienka.
- Gdzie Hunter zamkną dwie kobiety jakiś czas temu i nie chce słyszec "nie wiem" - Mężczyzna zatrząsł sie ze strach przeglądając klucze wiszące na szybie .
- Ja.. Ja nie jestem pewien , w tym domu jest kilka pokojów do tego przeznaczonych ale nie mam pojęcia gdzie sie znajdują. - Podał mi plik kluczy.
- Żartujesz sobie ze mnie !? 
- Niee. Ja.. Ja naprawde nic nie wiem.
- Jesteś żałosny - Powoli naciskałem spóst.
- Nie! Zlotuj sie ! Prosze ! Ja mam rodzine , dzieci , prosze nie rób tego - Zaczą rozpaczliwie mówić przez płacz.