Nie wiedziałam gdzie pojade , wiedziałam tylko tyle , że musze uciec od tego wszystkiego , najlepiej tam gdzie był Harry..
- Jestem tutaj kochanie - Szept dobiegł z siedzenia obok. Przełknęłam głośno śline i powoli obróciłam głowe , zerkając na droge. Pusto.
- Idiotko czego ty sie boisz? To tylko twoja wyobraźnia ! - Skarciłam się na głos.
- Nie jestem twoją wyobraźnią - Znów głos dobiegł z siedzenia obok. Nie obejrzałam sie. Jechałam dalej. - Boisz się mnie ? Dobrze wiesz że zginąłem dla ciebie, żeby uratować twoją rodzine! - Bałam sie. Bałam sie jeszcze bardziej niż kilka minut temu. Duchy przeciez nie istnieją. Wjechałam na autostradę jadąc prosto przed siebie. Nie wiedziałam gdzie jade , jechałam prosto przed siebie. Po 5 min w oddali na moim pasie pojawiała się postać. Zjechałam na lewy pas i po chwili postać pojawiła się na nim. Zwolniłam i znów zmieniłam pas na prawy. Postać znikła. Przyśpieszyłam bo jakiś kierowca z tyłu mnie wytrąbił. Byłam coraz
- Kochanie ? Nathalie? Nic ci nie jest? Słyszysz mnie? - Otworzyłam oczy i przekręciłam głowe w strone z której dobiegał głos, Harry stał i patrzył na mnie. Był przerażony.
- Czy ja umarłam?
- Nie , nie umarła Pani. - Usłyszałam jakiś obcy głos. Popatrzyłam w strone z której dochodził. Jakiś mężczyzna w czerwonym ubraniu zakładał mi kołnierz.
- Nie , nie umarła Pani. - Usłyszałam jakiś obcy głos. Popatrzyłam w strone z której dochodził. Jakiś mężczyzna w czerwonym ubraniu zakładał mi kołnierz.
- Nie chciałem tego. Przepaszam. -
- Harry nie widze cie. - Rozpaczliwie ruszałam oczami próbując znaleźć jego sylwetkę.
- Do kogo Pani mówi? - Zostałam podniesiona i położona na coś twardego po czym przewieziona do jakiegoś auta. Nie wiedzialam co sie ze mną dzieje , nie wiedziałam gdzie jestem i co sie stało.
- Jesteś w karetce. Miałaś wypadek. Wszystko będzie dobrze. Obiecuje.- Harry pojawił się z nikąd.
- Boje sie Harry.
- Nie bój sie. Jestem przy tobie. - Wziął moją ręke i delikatnie pocałował. Po tym straciłam przytomność .
- Tak , wszystko z nią dobrze. Złamana noga , lekki wstrząs mózgu i wiele zadrapań. Pańska narzeczona miała naprawde wielkie szczęście. - Usłyszałam głos jakiegoś mężczyzny. Na słowo " narzeczona" otworzyłam oczy w poszukiwaniu Harrego jednak nie zobaczyłam jego , lecz Nialla rozmawiającego z lekarzem.
- Jeśli się obudzi zawołać Pana ?
- Nie , nie trzeba. Jej stan jest stabilny. Pielęgniarka przyjdzie zmienić kroplówkę za 30 minut. - Powiedział i wyszedł.
- Nie , nie trzeba. Jej stan jest stabilny. Pielęgniarka przyjdzie zmienić kroplówkę za 30 minut. - Powiedział i wyszedł.
- Nathalie. - Szept dobiegł z prawej strony. Obróciłam powoli głowe.
- Harry ?
- Pozwalasz na to żeby podawał sie za twojego narzeczonego?
- Nathalie wszystko ok? Widzisz tam coś ? - Usłyszałam głos Nialla i sekunde później trzymał mnie za ręke. Powoli wyślizgnęłam dłoń z jego uścisku.
- Nie , nic. - Odkręciłam głowe w jego strone.
- Lekarze mówili ze z kimś rozmawiałaś.
- Byłam na wpół przytomna , mogłam majaczyć coś bez sensnu.
- Nathalie wiem ze coś ukrywasz. - Za Niallem pojawił się Harry kiwający głową.
- Nie pozwól mu żeby odkrył naszą tajemnice. -
- Nie pozwól mu żeby odkrył naszą tajemnice. -
- Ale ty nie istniejesz.. - Szepnęłam
- Co mówiłaś?
- Co? Ja nic nie mówiłam. Masz jakies chore urojenia. - Odkręciłam sie plecami do niego i wpatrywałam sie bez sensu w ściane próbując zasnąć.
* SEN NATHALIE *
- Sami.. - Krzykną Harry z salonu.
- Już ide, daj mi jeszcze pięć minut!.
- Słysze to już 3 raz! - Zaśmiał sie.
- Też cie kocham.- Ostatnie muśnięcia szminką i gotowe. Poprawiłam fryzurę , sukienke i założyłam 13 centymetrowe szpilki. Byłam teraz niższa od Harrego tylko o 2 centymetry.
- Już !?
- Tak już schodze! - Chwyciłam z pokoju sweterek oraz torebke i zeszłam na dół. Powoli schodziłam po schodach. Nie byłam przyzwyczajona do chodzenia na szpilkach , nawet tego nie lubiłam. - Łał.. Nathalie wyglądasz.. Łał. - Hazz stał oparty o drzwi a w ręku trzymał czerwoną różę. - Proszę to dla ciebie. - Podał mi kwiatek całując delikatnie w policzek.
- Oh.. Nie musiałeś. - Wstawiłam różę do flakonu który stał na blacie kuchennym , złapał mnie za ręke i wyszliśmy. Na dworze szalała burza. Wiatr był tak silny że nie mogłam iść. Harry za to szedł normalnie i nawet nie mókł przez deszcz. Otworzył mi drzwi i pomógł wsiaść. Jechał bez włączonych wycieraczek cały czas 120 km/h.
- Harry boje sie.
- To dobrze. - Uśmiechną sie.
- Zatrzymaj sie. Prosze.
- Nic z tego kochanie. - Jego głos się zmienił. Spojrzałam w jego str a na miejscu kierowcy był jakaś czarna postać.
Obudziłam sie z krzykiem.
- Csii. Jestem przy tobie. - Harry gładził kciukiem mój policzek.
- To nadal sen? - Zapytałam otwierając szerzej oczy.
- Nie kochanie. To rzeczywistość. Śnił ci sie koszmar. To nie byłem ja. Ja nie wnikam w twoje sny.
- Więc kto ?
- To trudno wyjaśnić.
- Spróbuj chociaż. - Chwyciłam jego dłoń.
- Zabiłem Huntera. A on mści sie w tej chwili na mnie. Wie że zabije mnie tym że skrzywdzi ciebie.
- Nie jesteś martwy ?
- Niekoniecznie. Nie żyje ale też nie jestem martwy. Nie moge iść ani do góry ani na dół. Błąkam sie tak wiesz. Wierzysz w Boga ?
- Nie bardzo. Ale rozumiem o co ci chodzi.
- Własnie. Mam "niedokończone sprawy" na ziemi.
- Jakie? - Zapytałam marszcząc czoło.
- Ślub z tobą , rodzine .. Życie
- Ale ja.. Dziecko.. Lekarz.. Ja musze sie dowiedzieć co z dzieckiem. - Wstałam i poszłam do pokoju pielęgniarek.
- Dlaczego pani wstała? Ma Pani gips na nodze jak to możliwe że..
- Nie ważne. Co z moim dzieckiem ? Prosze zawołać lekarza. - Zaczęłam sie trzęść z nerwów.
- To Pani jest w ciązy !? - Pielęgniarka wybiegła z pokoju.
- Prosze wrócić na sale , lekarz zaraz do Pani przyjdzie - Powiedziała inna. Wróciłam ale Harrego już nie byłam. Przejechałam opuszkami palców po brzegu łóżka. Jak ja cholernie chciałabym żeby on żył. Żeby mógł mnie przytulić.
Z moich oczy wypłynęły dwie samotne łzy.
- Jedziemy - Pielęgniarka pomogła mi usiąść na wózek i udałyśmy się do pomieszczenia gdzie lekarz zrobił mi USG.
- Dlaczego nie powiedziała Pani lekarzom karetki , że jest Pani w ciązy ?
- Nie wiem. - Odkręciłam głowe i nie patrzyłam na ekran USG.
- Dlaczego nie patrzysz na nasze dziecko ? - Harry siedział na krześle obok mnie. Nie odpowiedziałam mu. Płakałam. Dlaczego on musiał umrzeć! Dlaczego teraz?
- Z dzieckiem wszystko dobrze. Początek pierwszego miesiąca. Gracie włóż wydruk USN do karty pacjentki .
Mam nadzieje że rozdział się wam podoba. Jak myślicie ? Hunter zabił Nathalie żeby zemścić się na Harrym ? Czy może to kolejny koszmar ?
DOWIECIE SIĘ W NASTĘPNYM RODZIALE ! :)
- Oh.. Nie musiałeś. - Wstawiłam różę do flakonu który stał na blacie kuchennym , złapał mnie za ręke i wyszliśmy. Na dworze szalała burza. Wiatr był tak silny że nie mogłam iść. Harry za to szedł normalnie i nawet nie mókł przez deszcz. Otworzył mi drzwi i pomógł wsiaść. Jechał bez włączonych wycieraczek cały czas 120 km/h.
- Harry boje sie.
- To dobrze. - Uśmiechną sie.
- Zatrzymaj sie. Prosze.
- Nic z tego kochanie. - Jego głos się zmienił. Spojrzałam w jego str a na miejscu kierowcy był jakaś czarna postać.
Obudziłam sie z krzykiem.
- Csii. Jestem przy tobie. - Harry gładził kciukiem mój policzek.
- To nadal sen? - Zapytałam otwierając szerzej oczy.
- Nie kochanie. To rzeczywistość. Śnił ci sie koszmar. To nie byłem ja. Ja nie wnikam w twoje sny.
- Więc kto ?
- To trudno wyjaśnić.
- Spróbuj chociaż. - Chwyciłam jego dłoń.
- Zabiłem Huntera. A on mści sie w tej chwili na mnie. Wie że zabije mnie tym że skrzywdzi ciebie.
- Nie jesteś martwy ?
- Niekoniecznie. Nie żyje ale też nie jestem martwy. Nie moge iść ani do góry ani na dół. Błąkam sie tak wiesz. Wierzysz w Boga ?
- Nie bardzo. Ale rozumiem o co ci chodzi.
- Własnie. Mam "niedokończone sprawy" na ziemi.
- Jakie? - Zapytałam marszcząc czoło.
- Ślub z tobą , rodzine .. Życie
- Ale ja.. Dziecko.. Lekarz.. Ja musze sie dowiedzieć co z dzieckiem. - Wstałam i poszłam do pokoju pielęgniarek.
- Dlaczego pani wstała? Ma Pani gips na nodze jak to możliwe że..
- Nie ważne. Co z moim dzieckiem ? Prosze zawołać lekarza. - Zaczęłam sie trzęść z nerwów.
- To Pani jest w ciązy !? - Pielęgniarka wybiegła z pokoju.
- Prosze wrócić na sale , lekarz zaraz do Pani przyjdzie - Powiedziała inna. Wróciłam ale Harrego już nie byłam. Przejechałam opuszkami palców po brzegu łóżka. Jak ja cholernie chciałabym żeby on żył. Żeby mógł mnie przytulić.
Z moich oczy wypłynęły dwie samotne łzy.
- Jedziemy - Pielęgniarka pomogła mi usiąść na wózek i udałyśmy się do pomieszczenia gdzie lekarz zrobił mi USG.
- Dlaczego nie powiedziała Pani lekarzom karetki , że jest Pani w ciązy ?
- Nie wiem. - Odkręciłam głowe i nie patrzyłam na ekran USG.
- Dlaczego nie patrzysz na nasze dziecko ? - Harry siedział na krześle obok mnie. Nie odpowiedziałam mu. Płakałam. Dlaczego on musiał umrzeć! Dlaczego teraz?
- Z dzieckiem wszystko dobrze. Początek pierwszego miesiąca. Gracie włóż wydruk USN do karty pacjentki .
* Dwa tygodnie później *
Codziennie rozmawiałam z Harrym , przyjaciele zaczęli podejrzewać że zwariowałam , ale nie mogłam im powiedzieć prawdy. Posłaliby mnie do psychiatryka! Dzisiejszy dzień był chłodny i pochmurny.
- Co ty na to , żebyśmy pojechali do kina ? - Zaproponował Niall siadając obok mnie na kanapie.
- Nie , dzięki. - Odmówiłam patrząc zdjęcie Harrego wiszące nad telewizorem. Uzależniłam sie od niego , od jego decyzji , od jego obecności.
- Zmieniłaś sie od jego śmierci. Gadasz ze sobą , widzisz duchy , jego śmierć wyżarła ci mózg. Musisz żyć dalej Natt. - Mówił spokojnym tonem ale wyczułam że jest zły.
- Jak śmiesz? - Spojrzałam na niego. - Gdybyś ty stracił najważniejszą osobe w twoim życiu , gdybyś stracił swój świat. Swój sens życia.. Ciekawi mnie jakbyś sie zachowywał.
-Żyłbym dalej.
- Szczerze wątpie.
- Całowałaś mnie. Kupiłem ci wszystko czego potrzebowałaś ! I chciałem dać o wiele wiele więcej ! - Przysuną sie bliżej.
- To nic nie znaczyło Niall! Nic. Zwykły pocałunek. Nic do ciebie nie czuje. - Skłamałam.
Niall bardzo mi pomógł , był moim przyjacielem i bardzo go Kochałam , ale nie tak jak on mnie. Wstałam i poszłam do siebie. Gdy otworzyłam drzwi uderzył mnie jasny promień słoneczny. Wzięłam laptopa i zaczęłam przeglądać wspólne zdjęcia. Ja , Harry i szczęście.
- Dlaczego sie ranisz?
- Tęsknie za tobą. Jest jakiś sposób zeby przywrócić cię do żywych ?
- Nie wiem. Naprawdę nie wiem.
- Źle się czuje , pójde spać. - Zamknęłam laptopa i połozyłam sie zakładając na siebie jego luźny sweter.
Obudziłam się w czyimś domu. Rozejrzałam się nerwowo po pokoju w którym się znajdowałam. Czarne ściany i jedna mała lampka stojąca na stole nie pomogły mi w rozeznaniu się gdzie jestem. Wstałam ze skrzypiącego łóżka. Byłam bosa i ubrana w jakąś zwiewną koszule. Obciągnęłam ją do dołu i ruszyłam przed siebie. Otworzyłam delikatnie drzwi które zaskrzypiały i weszłam na korytarz. Usłyszałam głosy dobiegające z innego pokoju. Podeszłam bliżej , starając sie zachowywać jak najcisze , jednak skrzypiąca stara podłoga nie pozwalała mi na to.
- Dlaczego ją tu wciągnąłeś !? - Głos Harrego roznosił się po całym domu. Nie wiedziałam co sie dzieje.. Bałam sie. Znó tak bardzo sie bałam. " Cholera. Nathalie zachowaj spokój. To pewnie kolejny sen w którym Hunter próbuje cię przestraszyć! Pamietaj o dziecku.. Spokojnie. " Wzięłam głeboki wdech i nasłuchiwałam dalej.
- Chciałeś być z nią. Żyć , założyć rodzine..
- ALE NIE W TYM ŚWIECIE !
- Nie jestem cudotwórcą. Ciebie nie można powrócić do żywych , ale ją do martwych.. To pestka.
- ZABIŁEŚ JĄ ?! - Wrzask Harrego uderzył w moje uszy a do oczu napłynęły mi łzy. Cisza. Czy ja nie żyje ? Czy to koniec? To nie może być prawda. Oparłam się o ściane i osunęłam po niej siadając na podłodze.
- Dlaczego ją tu wciągnąłeś !? - Głos Harrego roznosił się po całym domu. Nie wiedziałam co sie dzieje.. Bałam sie. Znó tak bardzo sie bałam. " Cholera. Nathalie zachowaj spokój. To pewnie kolejny sen w którym Hunter próbuje cię przestraszyć! Pamietaj o dziecku.. Spokojnie. " Wzięłam głeboki wdech i nasłuchiwałam dalej.
- Chciałeś być z nią. Żyć , założyć rodzine..
- ALE NIE W TYM ŚWIECIE !
- Nie jestem cudotwórcą. Ciebie nie można powrócić do żywych , ale ją do martwych.. To pestka.
- ZABIŁEŚ JĄ ?! - Wrzask Harrego uderzył w moje uszy a do oczu napłynęły mi łzy. Cisza. Czy ja nie żyje ? Czy to koniec? To nie może być prawda. Oparłam się o ściane i osunęłam po niej siadając na podłodze.
Mam nadzieje że rozdział się wam podoba. Jak myślicie ? Hunter zabił Nathalie żeby zemścić się na Harrym ? Czy może to kolejny koszmar ?
DOWIECIE SIĘ W NASTĘPNYM RODZIALE ! :)




